Od paru miesięcy mam bliski kontakt trzeciego stopnia z Piotrkiem. Obu nas łączy jedno: przekonanie, że pewne rzeczy się nie powtórzą. Obaj z najwyższym szacunkiem odnosimy się do klasycznego okresu rocka. To, co dzieje się później - po tym czasokresie - tylko w nielicznych przypadkach zasługuje na większą uwagę.
Właśnie na takim założeniu opiera się wyjątkowe wydawnictwo: Brytyjski rock 1961 - 1979 - przewodnik płytowy. Rzecz niezwykła.

Brytyjski rock - przewodnik

Książkę napisał Jacek Leśniewski i to napisał ją w sposób dość niezwykły. Po pierwsze: to istotnie jest przewodnik płytowy - czyli opowiada o konkretnych albumach i bogato to ilustruje. Dość powiedzieć, że Leśniewski o mało co nie zbankrutował kupując po świecie rarytasy i inne białe kruki - głównie w postaci winylowej (!). Przyznaje to wprost we wstępie - co samo w sobie już jest ewenementem.

Po drugie - jest to przewodnik płytowy także w tym sensie, że każda z opisanych płyt została faktycznie przesłuchana przez autora. Cała książka jest właśnie zapisem wrażeń z tych kolekcjonerskich uczt.

Czyta się to rzeczywiście bardzo miło. A ja sam czytam to z tym większą satysfakcją, iż łączy mnie z Leśniewskim - chociażby - uczucie do Free, wysokie mniemanie Budgie i jeszcze kilka innych, podobnych zamiłowań. Więc czytam jego opasłe tomiszcze jak książę napisaną przez bratnią duszę. Zawsze po przeczytaniu jakiegoś hasła mam nieodpartą ochotę na sięgnięcie na moją obciążną płytami półkę, żeby sprawdzić albo to, czy mam dany album (nie mam ...), albo o ile on jest odsłuchania go tu i teraz... już... żeby jeszcze raz, już z nowym podkładem lektury usłyszeć np. brzmienie sekcji rytmicznej Budgie z ich debiutanckiego albumu.

I kolejna zaleta tego wydawnictwa: jest napisane z pasją i bezpośrednio. Więc w konsekwencji co chwilę spotykamy jakieś zdecydowane i często skrajne oceny i wnioski. To zaleta, ponieważ dzięki temu sam czytelnik może skonfrontować się z Leśniewskim i lepiej wyrobić własną ocenę.

Nie zapominajmy też o tym, że jest to pierwsza tak dogłębna i kompetentna książka nie napisana przez Wojtka Manna lub Antka Piekuta, którzy dotą uchodzili za znawców klasycznego rocka. Choćby z tego względu to jest interesująca próba ...

A co jest źle z tą książką?

Brytyjski Rock waży prawie 3 kilo; zawiera 520 stron na kredowym papierze; 360 haseł, ponad 1000 recenzji płyt oraz 1700 kolorowych reprodukcji okładek (albumów, CD i singli). Moim skromnym zdaniem jest to tytuł niezbędny każdemu miośnikowi starych, rockowych brzmień. Ale mnie nie wypada chwalić...
Cena: 199zł - jak na krajowe warunki to może sporo, ale nakład jest limitowany a sposorzy medialni nie byli zainteresowani tematem... Poza tym wraz z wydawcą włożyliśmy w tę niszową książkę naprawdę mnóstwo pracy, zdrowia i pieniędzy...
Chciałbym jednocześnie zaznaczyć, że książka wszędzie sprzedawana będzie w jednakowej cenie i na dodatek pod żadnym warunkiem nie będzie w przyszłości przeceniona - taką mam umowę z wydawcą i zdania nie zmienię.

Otóż to: cena. Horendalna.

Dlatego mnie na nią nie stać. Dzięki Bogu mam Piotrka - miły gość, który zechciał mi pożyczyć ten przewodnik.