head.log

dla wszystkich, lecz nie dla każdego | Krzysztof Kudłacik

Posts in the dusza category

Wielgus: od zera do bohatera, czy na odwrót?

Były okrzyki: hańba! oraz brawo!
Ja myślę sobie jednak, że wszelkie skandowania nie przystoją świątyni. To nie jest ani wiec polityczny, ani mecz piłkarzy kopanych.
O moja ocenę sprawy zapytał mnie dziś Folti.

a, masz jakąś opinię na temat abp Wielgusa? (moim zdaniem dobrze zrobił, dać mu wódki, żona Cezara itd)

I to było przebiegłe pytanie, bo ja średnio jestem z bieżącymi wydarzeniami, więc może być, iż o czymś nie wiem lub znam tylko fragmenty. Dlatego Foltiemu odparłem:

tak, chyba mam opinię… ale muszę to spisać … syntetycznie: moja opinia jest daleko nie jednoznaczna
(więcej…)

Tomek. wspomnienie

Poznałem go na przełomie listopada i grudnia 1998. Rekrutował mnie. Najpierw do Wydawnictwa Pascal, a kiedy w czasie rozmów wyszło moje żywe zainteresowanie Internetem – zaproponował mi kierowanie działem darmowych stron www w onet.pl.

Odbyliśmy w sumie chyba cztery rozmowy kwalifikacyjne. Tomek lubił drążyć temat – zarazem analitycznie go opracować, jak i odnaleźć w nim całkiem ogólny sens.
To on zaczął na serio mówić o tworzeniu społeczności internetowych – wtedy ich wzorem było Geocites, a dziś mówi się o Web 2.0 i user-generated content.
Był bardzo spokojnym i wyważonym człowiekiem. Otwartym na rzeczy nowe. Umiał zjednać sobie wszystkich wokół. Nie stwarzał żadnych barier.
Mimo, że był współzałożycielem portalu razem z Piotrem, był prezesem sporej i wciąż rosnącej firmy – nigdy nie podał w manieryzm budowania wokół siebie dworu. Zawsze skupiony na określonym celu, umiał precyzyjnie uchwycić sedno rzeczy. Wtedy jego gabinet był niemal pokojem przechodnim. O rzeczach kluczowych można było z nim dyskutować wszędzie – niejednokrotnie wprost na korytarzu, w kuchni, czy przy wspólnym obiedzie w bistro pod 13tką na Miodowej.

(więcej…)

czasowysysacz i świąteczne życzenia

Celowo odwlokłem ten wpis do teraz – do momentu, kiedy święta Bożego Narodzenia w zasadzie już są za nami.

Serdecznie dziękuję za wszystkie życzenia, które otrzymałem ja osobiście i cała moja rodzinka.
Zawsze jest tak, że kiedy rozsyłam życzenia innym, to znajdzie się osoba o której w tym momencie zapomnę i pominę … a ona mi śle swoje życzenia! I wtedy mam poczucie rozczarowania własną ciapowatością i zwyczajnie głupio się czuję. Jakoś tak niechętnie wtedy wysyłam życzenia w odpowiedzi – jakbym mógł nadrobić własne braki.
Zatem ci, którzy wysłali mi życzenia bez odzewu z mojej strony niech mi wybaczą i okażą wyrozumiałość. Myślę o was.

A wszystko przez czasowysysacza.

(więcej…)

siusiak i samochodziki

Gdyby mi ktoś opowiedział podobną historyjkę, to raczej nie dałbym jej wiary. Ale tym razem już sam naocznie się przekonałem, że różnice między chłopcami i dziewczynkami – lub jak kto woli: kobietami i mężczyznami – są głębsze niż sugeruje to intuicja. Mam córkę i synka, więc sam widzę.
Powiedzmy krótko: chłopcy mają siusiaki, a dziewczynki nie. Zgadza się? Zgadza. Więc w czym rzecz?

Otóż chłopcy mają jeszcze samochodziki.

(więcej…)

ciało mi się popsuło

Od minionego piątku 27.10 na bieżąco noszę okulary. Normalne, plus 0,5 – czyli do czytania i do pracy z komputerem. Dla mnie to jakiś rodzaj symbolu. Oto moje ciało zameldowało trwałe i nieodwracalne zużycie.

Co za problem, powiecie?
Ano problem. Za nieco ponad 90 dni skończę 41 lat, ale fizycznie czuję się dobrze. Mentalnie oczywiście jestem dwunastolatkiem, jednak fizycznie jest zadowalająco. W tenisa i/lub w skłosza dotrzymuję młodszym o naście lat.

(więcej…)

do czytania w jadłodajni

Maria Janion wydał z siebie ładny wywiad. Nawet bardzo łady. Jarosław Kurski jako wyśmienity dziennikarz ładnie jej w tym pomógł. Ale ja jakoś nie całkiem nadążam za tokiem myśli Janion – nawet tych wyrażonych z trudnymi słowami – jak odnotowuje byte.
Ale po kolei i ostrożnie.
Najpierw sugeruję lekturę wywiadu – Gazeta lub PDF. Następnie idziemy step-baj-step…

(więcej…)

Ojciec odchodzi – książka Czerskiego

Kupiłem tę książkę, bo pomyślałem, że znajdę w niej jakąś pogłębioną diagnozę tzw. pokolenia dżej pi tu. Wziąłem oczywiście poprawkę na nieodzowny i deklarowany przez Czerskiego subiektywizm – to jest raczej literacki esej. Ale chyba pomyliłem się na całej linii. Cokolwiek można o tej książce powiedzieć, to za mało i za dużo zarazem. Innymi słowy: wydaje mi się, iż Czerski w niczym nie trafia w sedno. A nawet jeśli zbliża się do niego, to parę kartek dalej już się oddala.

(więcej…)