head.log

dla wszystkich, lecz nie dla każdego | Krzysztof Kudłacik

Posts in the obyczaje category

Psie tabliczki

Wracałem do domu z sąsiedniego osiedla – Górnica II. To takie osiedle domków jednorodzinnych na zachodnich obrzeżach Andrychowa. Niemal w każdym ogrodzie pies/psy. Pierwszy ogród na bramce wejściowej miał tabliczkę Uwaga! Ostry pies.
Następna tabliczka miała rysunek roześmianej psiny z kością i napis Uwaga! W ogrodzie wesoły pies.
Ale wszystko przebił inny ogród z tabliczką ozdobioną rysunkiem czegoś a la bullterier i napisem Uwaga! Ja dobiegam do bramy w 5 sekund – a ty?

Strachy i homofoby

Właśnie czytam tekst Krzyśka i nie mogę się powstrzymać, aby tu nie przytoczyć w mojej opinii klasycznego tekstu prof. Ryszarda Legutki (IF UJ) ‚Nie lubię tolerancji‚ z 1991 (!) roku. Sądzę, iż w kontekście sytuacji do której odnosi się Krzysiek i przywoływana przez niego publicystka ‚Rzeczpospolitej’ ten stareńki tekst okazuje się zdumiewająco aktualny i trzeźwy. A to ostatnie jest ostatnio towarem trudnym do kupienia. Deficytowym.

(więcej…)

DeskaRatunkowa

Oto koleżanka pracująca w HelpDesku podsyła mi kwintesencję swojego losu. :) Ale zapewniam, że Ania nie jest „podejrzliwa, opryskliwa i znerwicowana„. Przeciwnie.

(więcej…)

13tego

Piątek i to piątek 13 dnia miesiąca to zbieżność budząca niepokój. Ale oczywiście bez przesady. Tu się z Jarkiem zgadzam. I tak pozostanie: to jest dzień, okazja do żartowania i luźniejszej atmosfery („skoro dziś TEN dzień, to pracować się nie da …„). I to wszystko. Ale przedwczoraj w piątek 13 lutego miałem naprawdę zły dzień. Zaczęło się raczej lekko – oto Michał znalazł jakiś zupełnie dziwny błąd w konfiguracji Mailmana na serwerze. Z tym można żyć. Zwłaszcza, że jak się nie da tego naprawić bezpośrednio, to już napewno można to ominąć. I tak się zresztą stało. Ale nie minęły dwie godziny kiedy cały mój świat sie zachwiał.

(więcej…)

Dotykacze

Oto kolejny odcinek z serii obyczajów lub – jak kto woli: mądrość życiowa. Koleżanka (zresztą psycholog) zwróciła mi uwagę na fakt, iż wśród ludzi można wyróżnić grupę dotykaczy. Czyli ludzi, którzy poznając kogoś szybko dążą do kontaktu fizycznego: np. przez zdecydowane podanie ręki na przywitanie, czy – przy bliższej komitywie – poklepania po ramieniu. No cóż … zdecydowanie jestem w tej grupie. Podaję rękę na przywitanie (kobietom i mężczyznom), chętnie klepię po ramieniu lub (ale to dotyczy tych z którymi jestem na co dzień) wręcz własnoręcznie poprawiam np. zwichrowane części garderoby. Choć na przykład HW nienawidzi, jak staram się zabrać z jej ubrania (szczególnie swetra) kudły jej kocura. ;)

Oczywiście moje idologiczne rozróżnienie ma pewien rzetelny sens. Istnieje dobrze skonstruowana teoria o „prywatnej” sferze – prywatna sfera zaczyna się bliżej niż metr od drugiego człowieka. Do prywatnej sfery dopuszczamy tylko bliskich i dawnych znajomych. Obycm raczej nie pozwalamy się zbliżać poniżej tej granicy.

kieszonkowcy i inni

Oto kolejna mądrość życiowa :-)

Dochodzę do przekonania, że ludzi trzeba podzielić na „kieszkonkowców” i „torbaczy”. Kieszonkowcy większość swoich drobnych bagaży (dowody osobiste, portfele, klucze, monety i banknoty etc.) przechowują i transportują w kieszeniach kurtek lub spodni. Torbacze swoje kargo wrzucają do torby, torebki, plecaczka.

Obok tego podziału wskazać też trzeba inny istotny podział ideologiczny: na tych od pęczków i tych od sztuk luzem. Ci od pęczków większych zapinają klucze, tokeny itd. w jednym wielgachnym pęku. Ci drudzy przeciwnie – raczej wolą luzem walające się sztuki.

Co do mnie od zawsze byłem kieszonkowcem, a od niedawna jestem tym od pęczków.

Prowincjałki

Prowincjałki, czyli obyczaje … takie sobie różne. Oto moje hity mody letniej. Kobiety: spodnie biodrówki plus kuse bluzeczki odsłaniające brzuszek. Jak to się ogląda na ulicy to nie można oprzeć się wnioskowi, że należy powołać komisję (może parlamentarną), która zajęłaby się kwalifikacją do noszenia takiego ubranka?

(więcej…)

Koloryt lokalny – ponownie

Kocham specyficzny koloryt spraw lokalnych. Oto artykuł o chorobach: http://dzisiaj.dziennik.krakow.pl/dzisiaj/i/Magazyn/06/06.html – „dyplomatycznych” lub nie – byłych notabli mojego miasteczka. Śliczności. Śliczności tym bardziej, że znam obydwu tych urzędników. A konkretnie – co do T.Woźniaka – nic mnie nie dziwi jego zachowanie. Wyrachowane jak zwykle. On będzie kąsał nawet wtedy, kiedy nie będzie miał racji. Będzie chciał wykorzystać sytuację do końca. Ale kompletnie nie łapię motywacji Z.Janosza. :-( Owszem – zawsze wykazywał się kapitalną intuicją polityczną – nie był kontrowersyjny, nie prowadził wojen „wprost”. Ale zawsze znajdował się w obozach zwycięzców. Był moim sąsiadem w Roczynach. Mam z tego okresu dobre o nim zdanie jako o człowieku. Autor tekstu z „Dziennika Polskiego”: Bogdan Wasztyl – napisał artykuł z wyraźną tezą populistyczną. To też jest jasne. To dość mierne dziennikarstwo. Jednak takie się dobrze sprzedaje. Niestety.

(więcej…)