head.log

dla wszystkich, lecz nie dla każdego | Krzysztof Kudłacik

Posts in the bitrate category

wieża – ożywiona

We wczesnych latach 90tych ub. wieku jako biedniutki student marzyłem o sprzęcie stereo dobrej marki. Najpierw miałem jakieś kombo kaseciaka Panasonica – był śliczny i grał naprawdę ładnie. Potem po powrocie z pracy (czytaj: tramping turystyczny PTTK) na czarno w Grecji, oboje z żoną dorobiliśmy się mini wieży Sony z odpinanymi głośnikami.
I wtedy byliśmy już o krok :)

Ponieważ miałem niemal zawsze stypendium naukowe, to udało się po jakiejś tam nagrodzie rektora uzbierać na odtwarzacz CD marki Technics… Jego właśnie podpinałem do tej mini-wieży. I już Pana Boga za nogi łapałem …

(więcej…)

Kate Bush vs. Sistars

To nie tak miało być!

Od miesiąca czekałem na całą płytę Kate Bush – jak tylko pojawił się singiel King Of The Mountain zacząłem się lekko niepokoić. Owszem King Of The Mountain ma w sobie wystarczająco wyraźną dawkę autorki Wuthering Heights – ale zaledwie wystarczającą. Od dwóch dni mam całość – Aerial i już jestem pewien, że nie tego oczekiwałem po 12 latach milczenia chyba jedenj z moich ulubionych artystek.

Genialnie wyposażona przez naturę w głos i wrażliwość muzyczną Kate Bush zawiodła. Przynajmniej mnie.
Nie chcę jednak robić wrażenia, iż jej ostatni album to porażka – nie, zdecydowanie nie. Z pewnością jest bardziej interesujący i wymagający niż np. Sensual World czy – kompletnie nie trafiony – The Red Shoes.
Artystka z pewnością przez ponad 5 lat pracy nad tym concept-albumem nadała mu staranny i przemyślany kształt oraz brzmienie. Pewnym jest, iż to, co słyszymy na Aerial było w zupełności kontrolowane i jest takim, jakie ma być.

Ale proszę nie mieć złudzeń: Aerial ma jedną fundamentalną wadę – po przesłuchaniu nic z niego nie zostaje w pamięci!
To mój główny zarzut.

(więcej…)

SRV

Wczoraj odgrzebałem bootleg Steve Ray Vaughan’a z jego występem na jakimś festiwalu we Włoszech.
I słuchając tych nagrań uświadomiłem sobie, że to chyba jedyny muzyk rockowy/bluesowy, którego śmierci dotąd nie umiem zaakceptować.

Słuchałem go od początku, jak tylko jego płyty zaczęły się pojawiać w Polsce – bodaj za sprawą Antka Piekuta i Janka Chojnackiego (wtedy w Trójce). Teksański, biały blues zawsze mi odpowiadał – nawet bardziej niż czarne synkopowanie rodem z Chicago. SRV był genialnym muzykiem – technicznie nie ustępował Hendrixowi, ale niestety miał pecha pod względem autorskim: nie umiał znaleźć sobie dobrego autora, który pisałby muzykę w której mógłby pokazać wszystkie swoje talenty.
Zatem ścieżka jego solowej kariery była raczej kręta, a krytycy dość cierpko oceniali jego studyjne dokonania. Ale wystarczyło posłuchać go na żywo i już zyskiwało się poczucie, iż oto mamy do czynienia z nieprzeciętnym talentem. Szczególnie widoczne to było, gdy wykonywał covery – np. Superstition (S.Wonder) czy hendrixowski Voodoo Child (Slight Return).

(więcej…)

last.FM – a cio to?

Przelotem przeleciałem lotem koszącym nad http://bronikowski.com/ i skusił mnie ten bajer :)
Zatem okazało się, że najpierw – istnieje foobarowy wtyk do tej zabawy a potem okazało się, że to to działa: http://www.last.fm/user/empiryk/!

Jak na chwilę obecną, to podoba się….

Wtyczka foobarowa wysyła dane utworu tuż po jego rozpoczęciu i na końcu (sygnały, że ‚właśnie słucham’ i potem ‚już zakończyłem słuchanie’) – a ponadto: mają jakiś system tagowania …. choć muszę trochę poczytać, czy ONE mnie nie śpiegują z tą muzą, którą sobie zapodaję do uszu.

jeszcze większy bang!

Od tygodnia cieszę swoje starcze uszy nowiuśkim albumem żywej legendy – Rolling Stones A Bigger Bang.
Ładnych parę lat minęło od ‚Bridges to Babylon’… jedno w Stonesach mnie zadziwia – jak te stare pryki utrzymują taką werwę? Jak można po tylu latach, po tyle epokach muzycznych, stylach grać nadal to samo i na tak wysokim poziomie?

A Bigger Bang jest zaskoczeniem.
Mosty do Babilonu były raczej rozczarowujące, potem nastąpiła seria odcinania kuponów w postaci albumów z żywcem … i tu nagle ponad godzinę czystego rock&rolla!

(więcej…)