Każdemu fotografujÄ…cemu polecam ten serial emitowany aktualnie na kanale cyfrowym Planete po polskim tytuÅ‚em Geniusz zaklÄ™ty w zdjÄ™ciach. Podejrzewam jednak, że także osoby nie majÄ…ce doÅ›wiadczenia z fotografiÄ… zainteresuje ten film: bo to zwyczajnie – to sÄ… kapitalnie opowiedziane historie. Historie zdjęć, fotografów, tematów, trendów, przeÅ‚omowych momentów w historii fotografii.
Powiedzmy jasno: Geniusz zaklÄ™ty w zdjÄ™ciach to opowieść o fotografice – czyli o sztuce. OglÄ…dajÄ…c ten dokument nie nauczycie siÄ™ robienia zdjęć – wiÄ™cej: nie nauczycie siÄ™ robienia lepszych zdjęć. Nie ma tu odrobiny poradnika. Ludzie przekonani, że zdjÄ™cia robi aparat, a nie fotograf niczego tu dla siebie nie znajdÄ….
Jestem jednak przekonany, iż po oglÄ…dniÄ™ciu choćby jednego z odcinków (a można je oglÄ…dać w dowolnej kolejnoÅ›ci) zechcecie robić lepsze zdjÄ™cia: to chyba kluczowa funkcja tego filmu – motywacja widza i zmiana jego myÅ›lenia.
The Genius of photography umie zmienić nasze myślenie o fotografowaniu.
DzieÅ‚o BBC kapitalnie pokazuje różne – czÄ™sto sprzeczne lub przeciwbieżne – funkcje peÅ‚nione przez fotografiÄ™ w spoÅ‚eczeÅ„stwie i w życiu jednostek.
Ale film o którym mowa nie jest zwykłą, dobrze opowiedzianÄ… historiÄ… kilku wÄ™zÅ‚owych punktów w dziejach fotografii. TytuÅ‚ jest prawdziwy i adekwatny: to sÄ… historie geniuszu – zarówno geniuszu pewnej gałęzi sztuki, jak i geniuszu wybitnych jednostek tworzÄ…cych zrÄ™by fotografiki. Jako takie, dzieÅ‚o brytyjskiej stacji jest subiektywnym wyborem – jest zaledwie i aż – punktem widzenia autorów poszczególnych odcinków. Zatem to nie jest wykÅ‚ad historii. To opowieść o jej wybranych momentach.
Dla mnie jeden z podstawowych wątków The Genius of photography jest opowieść o ciągłym napięciu i wahaniach w podstawowym punkcie fotografiki: czy fotogram jest prostym, obiektywnym zapisem tego, co widzi obiektyw, czy też może jest efektem manipulacji, jaką wykonuje na widzach autor zdjęcia?
Odpowiedź na ten dylemat jest bardzo zÅ‚ożona i chyba nadal nie gotowa. OglÄ…damy bowiem fotografie typologii ludzi autorstwa Augusta Sandera (jedna z galerii): (pozornie) doskonale obiektywne i wyprane z emocji lub punktu widzenia fotografa; podobnie sÅ‚ynne zdjÄ™cia Karla Blossfeldta (Blossfeldt w Wikipedii), który fotografuje roÅ›liny – jednak na jego zdjÄ™ciach wyglÄ…dajÄ… bardziej na wykute z żelaza ozdoby. Podobnie ich współczeÅ›ni nastÄ™pcy – choćby Hilla Becher (Wikipedia), której dzieÅ‚o sprowadza siÄ™ do fotografowania wież górniczych, wież ciÅ›nieÅ„ lub pieców hutniczych. Nic tylko czysta taksonomia, obiektywny opis.
Jednak projekt doskonale zobiektywizowanych fotogramów ponosi porażkÄ™ jeszcze za życia jego twórców. Oto bliższe analizy zdjęć Sandera pokazujÄ…, że ich autor bardzo przemyÅ›lnie i precyzyjnie lokuje w nich drobne wskazówki pokazujÄ…ce historiÄ™ modeli lub ich stany emocjonalne. Innym zwolennikiem taksonomii i obiektywizmu byÅ‚ Aleksander Radczenko, który jednoczeÅ›nie pokazaÅ‚ jak z – wydawaÅ‚o by siÄ™ – realistycznych i dokumentalnych zdjęć uczynić oręż wojujÄ…cego bolszewizmu. WystarczyÅ‚o zastosować fotomontaż i retusz.
Także w nurcie charakteryzującym się szczerością, prostotą i (przynajmniej domniemanym) obiektywizmem należy wymienić Walkera Evansa (inna galeria), który na zlecenie rządowej agencji rolnej fotografował farmerów z południa USA oraz warunki ich życia.
Gdybym miał szukać zdjęcia, które na zawsze zapamiętam, to będzie wśród nich portret Allie Mae Burroughs autorstwa Evansa.
Ponownie bliższe spojrzenie na jego rzekomo dokumentalne zdjęcia z farmerami pokazuje, że wiele z nich było dokładnie reżyserowanych i aranżowanych. Tym bardziej to zaskakuje, jeśli będziemy pamiętać, iż Evans hołdował tradycji ustanowionej przez Eugene Atgeta: przedmioty opowiadają o ich właścicielach. A skoro mówią o właścicielach, to ich planowe aranżowanie zmienia przekaz i już nie jest obiektywną prawdą.
NiezwykÅ‚e wrażenie zrobiÅ‚ na mnie odcinek We Are Family – dedykowany głównie portretom i ogólnie: zdjÄ™ciom ludzi. Nie przypuszczaÅ‚em, iż fotografowanie obcych ludzi, bliskich lub rodziny, czy wreszcie autoportrety (Sindy Sherman – Untitled Film Stills; czytaj także w fotal.pl).
Oto zdaniem Sally Mann fotografowanie jej dzieci pozwalaÅ‚o jej nawiÄ…zywać lepszy kontakt z nimi. ByÅ‚a to poniekÄ…d terapia. Podobna metoda myÅ›lenia o fotografowaniu towarzyszyÅ‚a Larry’emu Sultanowi (biografia i portfolio). Także Richard Billingham mieÅ›ci siÄ™ w tym nurcie: fotografowanie jego ojca alkoholika byÅ‚o namiastkÄ… zachowania kontaktu z nim, bo inny byÅ‚ w zasadzie niemożliwy.
Co do fotografii Sally Mann – znaÅ‚em je zanim obejrzaÅ‚em program BBC. I nadal mam ambiwalentne odczucia co do jej twórczoÅ›ci. Nie mogÄ™ siÄ™ pozbyć wrażenia, iż podąża ona po cienkiej linii oddzielajÄ…cej fotografiÄ™ od pornografii. Tym bardziej jest to odrzucajÄ…ce, że Mann dokonuje celowego ekshibicjonizmu swoich nieletnich dzieci. Z drugiej strony jej wyczucie Å›wiatÅ‚a jest wrÄ™cz niezwykÅ‚e.
Niewiele też mam zrozumienia dla specyficznych outsiderów Å›wiata fotografii osobistej o których obszernie wspomina serial: Larry’ego Clarka (Wikipedia) fotografujÄ…cego zdegenerowany Å›wiat ćpunów w Tulsa; Nan Golding (Wikipedia) pokazujÄ…cej Å›wiat swoich znajomych – transwestytów. Ale w porzÄ…dku – autorzy serialu BBC dokonali takiego, a nie innego wyboru. Ich idea (poza samÄ… orientacjÄ… politycznÄ…) jest dość jasna: pokazać dobitnie, że dokumentalizowanie nie ma granic – obejmuje także życie potoczne samych fotografujÄ…cych, bez ogródek pokazujÄ…c ich rzeczywistÄ… tkankÄ™. Nawet jeÅ›li jest to przekroczenie granic intymnoÅ›ci lub nawet dobrego smaku.
DokumentalistÄ… wÅ‚asnego życia jest z tej perspektywy także Araki Nobuyoshi (Wikipedia) – tu w szczególnoÅ›ci chodzi o jego zdjÄ™cia autobiograficzne pokazujÄ…ce jego żonÄ™, choć w popularnym przekazie publiczność zna go bardziej jako ciut zboczonego fotografa kobiecych sromów lub spÄ™tanych sznurami kobiet. Araki wszedÅ‚ do historii fotografii swoim cyklem zdjęć z podróży poÅ›lubnej Podróż sentymentalna (1971) (nie doszukaÅ‚em siÄ™ próbek zdjęć z tego genialnego albumu w sieci – tu niestety króluje wÄ…tek perwersji Arakiego).
Araki wyznaje swoje credo: jeÅ›li nie robisz zdjęć, to zapominasz. ZdjÄ™cia stajÄ… siÄ™ pamiÄ™tnikiem życia – swojego, bliskich lub wrÄ™cz ulicy. Granica miÄ™dzy albumem rodzinnym, a sztukÄ… staje siÄ™ dyskusyjna lub wrÄ™cz siÄ™ zaciera.
Nurt fotografów życia to także słynna Diane Arbus, która pioniersko połączyła prostotę przekazu z autentyzmem i prawdą o fotografowanych ludziach. Tu w zupełności podzielam zachwyt autorów serialu nad twórczością artystki. Portrety jej autorstwa są niezwykłe. Posiadła rzadką umiejętność odsłaniania ludzkich emocji. W The Genius of photography zilustrowano to głównie jej sesją z rodziną Matthaei (1969), kiedy to Arbus była u szczytu swojej legendy jako trendsettera nowojorskiej bohemy artystycznej. Zdjęcia Matthaei są raczej marne technicznie, nieostre, często źle doświetlone, ale posiadają dużą siłę wyrazu i pokazują emocje.
Araki, Arbus, czy Golding są zdumiewająco zgodni co do celu swojej aktywności: trzeba ujawnić, pokazać, sfotografować osobowość człowieka.
I jeszcze jedno mnie zaskoczyło w filmie BBC.
Niezwykła różnorodność metod pracy fotografów.
Joel Meyerowitz (galeria) – jadna z ikon fotografii ulicznej (zresztÄ… doskonale wpisujÄ…cej siÄ™ we wspomniany wyżej nurt fotografii życia) zaczynaÅ‚ jako wyznawca idei wÅ‚aÅ›ciwego momentu (Decisive moment H.Cartier-Bressona) – trzeba być we wÅ‚aÅ›ciwym miejscu i czasie, aby uzyskać to jedno, unikalne, doskonaÅ‚e ujÄ™cie – jeÅ›li go przegapisz, to straciÅ‚eÅ› tÄ™ szansÄ™ na zawsze.
Meyerowitz pod wpÅ‚ywem swoich doÅ›wiadczeÅ„ fotograficznych porzuca ideÄ™ wÅ‚aÅ›ciwego momentu i dochodzi do przekonania, że każdy moment jest równie dobry – to jest fundament fotografii ulicznej.
Tak, jak Meyerowitz łapie skrawki życia na ulicy, tak Paolo Ventura fotografuje lalki pokazując za ich pośrednictwem koszmar wojny.
Martin Parr znajduje swoje naturalne Å›rodowisko w supermarkecie, czy dzielnicy robotniczej. PoniekÄ…d na przeciwnym biegunie odnajdujemy Gregory’ego Crewdsona, który caÅ‚ość swoich fotogramów aranżuje i modeluje, a nastÄ™pnie poddaje starannej obróbce cyfrowej. Rzeczywistość w jego zdjÄ™ciach jest zlepkiem artefaktów – a zdjÄ™cie jest niemal caÅ‚kowicie produktem jego wyobraźni (por. szczególnie jego fotogramy Pittsfield).
Robert Frank w swojej dziewięciomiesięcznej podróży po Stanach Zjednoczonych gromadzi tysiące negatywów, aby następnie w jedno popołudnie wybrać kolekcję znaną jako album The Americans (1954). Tymczasem Wang Qingsong postanawia produkować najwyżej dwa fotogramy rocznie i sprzedawać je tylko wybranym kupcom, którzy chcą jego zdjęć dla nich samych, a nie po to, aby je potem odsprzedać z zyskiem na rynku aukcyjnym (wywiad z fotografem).
CaÅ‚ość dzieÅ‚ Qingsonga to dzieÅ‚a kreacyjne i zaplanowane w najdrobniejszych detalach. Z drugiej strony najsÅ‚ynniejsze zdjÄ™cie autorstwa Andreasa Gurskyego powstaÅ‚o przypadkiem w czasie wycieczki do WÅ‚och. Tak samo przypadek byÅ‚ źródÅ‚em ulubionego zdjÄ™cia Williama Kleina – Broadway and 103rd Street (1955)
W ostatnim odcinku serialu autorzy dokonujÄ… swoistej pointy ich punktu widzenia na fotografikÄ™. Zatacza ona koÅ‚o. Z jednej strony mamy czyste fantazje i wyobraźniÄ™ Qingsonga czy Crewdsona, a z drugiej punkt wyjÅ›ciowy fotografii – dzieÅ‚o Camille Silvie Scena nad rzekÄ… (1858). Rzekomo realistyczny fotogram ze scenÄ… jest w rzeczywistoÅ›ci fotomontażem z kilku innych zdjęć (chmury), zostaÅ‚ poddany retuszowi (domalowano gałęzie drzewa w centrum kadru) oraz jest w caÅ‚oÅ›ci zainscenizowany (wieÅ›niacy widoczni na zdjÄ™ciu zostali wynajÄ™ci jako statyÅ›ci). WiÄ™cej – sam Silvie nie jest autorem zdjÄ™cia o którym mowa: zdjÄ™cie zrobiÅ‚ jego asystent (F.Moustard).
Okazuje się tedy, iż fotografia od zarania obficie wykorzystywała środki kreacji i nigdy nie była wiernym odzwierciedleniem rzeczy jakimi one są.
Na koniec ponownie zachęcam do oglądania tego serialu. Zgoda: jego autorzy mają wyraźne inklinacje lewackie, ale udaje im się zachować spory obiektywizm w przedstawianiu różnych zjawisk, nawet gdy są one raczej marginalne i nie wnoszą kluczowych wartości artystycznych, czy historycznych.
Program oglÄ…da siÄ™ doskonale także z powodu jego umiaru. Ilustracje i komentarze sÄ… dozowane rozsÄ…dnie i krótko, rzeczowo, a jednoczeÅ›nie syntetycznie. Wykorzystuje siÄ™ raczej niewiele ilustracji – zatem widz nie dostaje oczoplÄ…sów, czÄ™sto stosuje siÄ™ powtórki pewnych kluczowych punktów, aby pokazać je inaczej i dodać im nowe znaczenie.
Krótko: doskonała dokumentalistyka.
Podobne wpisy:
- Strachy i homofoby (0.658)
- krecia robota Iwańczuka? (0.658)
- mój stan wojenny (0.579)
- Bielsko-Biała: operacja południe, 2009 (0.579)
- Spurlock: sterydy (0.522)
- dziÅ› rocznica IV rozbioru Polski (Losowe - 0.500)
Åšwietny zbiór materiałów. Dla mnie portrety i ludzie to dopiero czas przyszÅ‚y, niemniej powoli siÄ™ przymierzam (lampka, itp). Mam opory, bo bÄ™dÄ™ musiaÅ‚ przeÅ‚amać barierÄ™, że w ludziach nie ma nic ciekawego. Najciekawsze ujÄ™cia jakie do tej pory udaÅ‚o mi siÄ™ zebrać z ulicy, to tajniaki z telezoom’a. Ustawiane fotki studyjne… Z jednej strony pachnie komercjÄ… (Skóra a’la glamoure i inne takie zabiegi), z drugiej wyzwanie dla wyobraźni i komunikacji z modelem. Na poczÄ…tek spróbujÄ™ opanować obiektywem zamÄ™t weselny w najbliższym czasie
Ludzie i ich emocje to jedyne, co mnie w fotografii interesuje.
Co do weseliska – Å›wietne miejsce na soczyste reportażyki – szczególnie w bardziej zaawansowanych fazach rozwoju zabawy lub wrÄ™cz po zabawie