jak to z pendrive i VIA było

Winien jestem zakończnie horroru opisanego wcześniej. Otóż po paru dniach – gdy już podjąłem decyzję o zmianie płyty i chipsetu – podchodzi do mnie Folti i z tym swoim niewinno-przebiegłym wyrazem oczu pyta niewinnie: Krzysiek, czy ty sprawdzałeś, jak się listuje zawartość tego twojego pendrive’a pod czystym DOSem?

No i tu mnie załatwił na cacy. Ale Folti taki jest – jak strzela, to po to, żeby zabić :) 

Folti zmierzał jak to ma w zwyczaju – czyli ruchem konika szachowego – wprost do celu. Mianowicie zaczął podejrzewać, że mam zainstalowane w systemie jakieś dziwne rozszerzenia powłoki, które operują na plikach wykonywalnych i dlatego dostęp do nich przez Eksploratora Windows (lub – jak u mnie przez Total Commandera) jest dziwnie spowolniony.
Wystarczyło sprawdzić, jak szybko exe-ki wylistowują się pod DOSem – bo pod DOSem nie ma żadnych shell extensions!

I Folti miał rację. Odinstalowałem chyba jakieś cztery, które bezmyślnie wrzuciłem wraz z serią poprawek do Windows (AutoPatcher się kłania).

Folti wielkim programistą jest i basta!

Kolejny raz wykazał się niesamowitą intuicją i doświadczeniem.
Szacuneczek Folti!

Niestety, porada od Krzyśka przyszła za późno – miałem już zamówioną nowa płytę i procka. Tiaaa ….

kategoria varia. adres wpisu. RSS feed for this post. zostaw trackback.

4 Responses to jak to z pendrive i VIA było

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark.