jak to z pendrive i VIA było

Winien jestem zakończnie horroru opisanego wcześniej. Otóż po paru dniach – gdy już podjąłem decyzję o zmianie płyty i chipsetu – podchodzi do mnie Folti i z tym swoim niewinno-przebiegłym wyrazem oczu pyta niewinnie: Krzysiek, czy ty sprawdzałeś, jak się listuje zawartość tego twojego pendrive’a pod czystym DOSem?

No i tu mnie załatwił na cacy. Ale Folti taki jest – jak strzela, to po to, żeby zabić :) 

Folti zmierzał jak to ma w zwyczaju – czyli ruchem konika szachowego – wprost do celu. Mianowicie zaczął podejrzewać, że mam zainstalowane w systemie jakieś dziwne rozszerzenia powłoki, które operują na plikach wykonywalnych i dlatego dostęp do nich przez Eksploratora Windows (lub – jak u mnie przez Total Commandera) jest dziwnie spowolniony.
Wystarczyło sprawdzić, jak szybko exe-ki wylistowują się pod DOSem – bo pod DOSem nie ma żadnych shell extensions!

I Folti miał rację. Odinstalowałem chyba jakieś cztery, które bezmyślnie wrzuciłem wraz z serią poprawek do Windows (AutoPatcher się kłania).

Folti wielkim programistą jest i basta!

Kolejny raz wykazał się niesamowitą intuicją i doświadczeniem.
Szacuneczek Folti!

Niestety, porada od Krzyśka przyszła za późno – miałem już zamówioną nowa płytę i procka. Tiaaa ….

4 replys to jak to z pendrive i VIA było

  1. > Szacuneczek Folti!
    > Kolejny raz wykazał się niesamowitą
    > intuicją i doświadczeniem.

    Hm :O) Chyba znam ten pseudonim ;O)

    Ponieważ w moim przypadku doszedł jeszcze refleks i chęć pomocy – pozostaje mi podpisać się wszystkimi kończynami pod cytowanym oświadczeniem :O) Kapelusz z głowy :O)

    Krzysztofie…a czy znalazłeś rozszerzenie winne całego zamieszania ?

  2. Tak Piotrze – to ten Folti. Co do konkretnego rozszerzenia palcem, to nie zrobię tego, bo wywaliłem każde, które znalazłem z pakietu PowerToys dla Win XP i to wystarczyło.
    Wiesz jak jest: gdy kolejny raz odkrywasz, jakim jesteś (tu: ja jestem) burakiem i lamerem… to mówić się odechciewa.

  3. Ech… wiem, wiem jak to jest z tymi odkryciami. Boleśnie uświadomiła mi to lektura choćby tego, skądinąd bardzo interesującego tekstu : http://lcamtuf.coredump.cx/

    Z PowerToys używam wyłącznie "SendToExt" i "TweakUI"- najlepsze mniemanie o tym zestawie miałem pod Windowsami 95/98, ale i pod XP to-to ładnie pracuje.

    Z pendrive’ami to miałem przejścia pod Linuksem; jak wiadomo, Kingston nie bardzo lubi się z tym systemem :), więc na patyczkach należy wykonać względnie prostą operację za pomocą cfdiska, tj. zmianę identyfikatora partycji. No więc pod Debianem Sarge wykonałem co trzeba … nadal nic. Więc za pomocą programu już bez linii komend, usunąłem partycję i chciałem załozyć nową. Wtedy to pendrive zameldował 2 GB(!) wolnego miejsca. Nasza (moja i właściciela ) pazerność spowodowała założenie partycji o maksymalnym dostępnym rozmiarze. Euforia (działa!) szybko ustąpiła zastanowieniu – po ponownym podłączeniu, już nie było widać umieszczonych plików, za to wolne miejsce wzrosło do 2… TB (!!!). I to był koniec Kingston’a 128 MB DataTraveler… podłączenie go do WinXP powoduje zwyczajne "zatrzymanie" systemu (odwracalne), pod Linuksem – puchnięcie logów. Ot, ciekawostka.

    PS: Koniecznie muszę uruchomić w końcu mojego Nucleusa ;OD Zaczynam się rozpisywać.

  4. A ja się nic nie wypowiadam, bo ostatnio jak pokazałem co ja wybrałem dla mobilnego Bacika i dostałem komentarz tak teraz dysk jest w reklamacji :P Nieładnie czynić czary oj nie ładnie

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *