Wrzucam to jako w sumie ciekawostkę. Fotograf pracujący w mokrym kolodionie. Czyli w starożytnej technice. Gatunek tyle snobistyczny, co zdecydowanie na wymarciu. Ale tutaj mamy artystę, który aspiruje do dużego ‘A’. Tacy każde zdjęcie popierają oświadczeniami i manifestami. Mam o nich jak najniższe mniemanie.
Quinn Jasobson ma aspiracje społecznikowskie – co do diaska oznacza social critic poza tym, że skupia się na wyrzutkach, mętach, zboczeńcach lub co najwyżej na ludziach wykluczonych? Dobra, zostawmy to.
Sami sobie osądźcie.
Poniżej dwa filmy doskonale ilustrujące podejście Jacobsona do swojej misji i do fotografii.
i teraz część druga:
Zamieszam notkę o Jacobsonie z dwóch powodów. Pierwszy to styl fotograficzny, jaki mają prace w kolodionie. To jest zawsze unikalne i niemal zawsze mi się podoba. Drugi to wspólnota między mną, a podejściem Jacobsona – czyli przekonanie, iż główny cel fotografii to walka z niepamięcią, z przemijaniem. Albo inaczej – w fotografii chodzi o zachowanie i o przetworzenie naszych wspomnień.
Podobne wpisy:
- zdjęcie na dziś: Misha Burlatsky (0.880)
- zdjęcie, które zabiło (0.589)
- Wim Wenders reklamuje Leice (0.552)
- największe archiwum winyli (0.552)
- najstarszy film w kolorze - Kodak Kodachrome test 1922 (0.552)
- Andrychów, oblicza miasta nr 4 (Losowe - 0.500)