jak peugeot nauczył mnie zapinania pasów

Od paru miesięcy jestem użytkownikiem pojazdu Peugeot 206 SW. I tenże pojazd zmusił mnie do zapinania pasów! Dla jasności – zapinałem pasy także w moim poprzednim jeździdełku, czy też w Megane Najlepszej Z Moich Żon. Jednak nigdy nie zapinałem pasów przy wjeżdżaniu do garażu! A teraz to robię…

Przyczyna jest prosta: alarm braku zapiętych pasów w Peugeot 206 włącza się bez opóźnienia – zamykam drzwi kierowcy i ruszam samochodem, a ta cholera już wrzeszczy! I to od razu tak, jakby świat się kończył.

To już metoda działania Renault Megane jest bardziej cywilizowana – po wykryciu nie zapiętych pasów, najpierw miga czerwona ostrzegawcza kontrolka, po kilku chwilach dopiero uruchamia się pierwszy dźwiękowy sygnał – dość cichy i spokojny, dopiero po dłuższej chwili włącza się głośniejszy, szybszy, intensywniejszy – dopiero ten tak naprawdę staje się nie do wytrzymania i zmusza do zapięcie pasów bezpieczeństwa.

W dwieście szóstce natarczywy alarm jest od razu i w zasadzie od razu na taki poziomie, który jest trudny do zniesienia. Powiecie – super! jazda w zapiętych pasach jest bezpieczna! Tak, to prawda. Ale nie rozumiem, po co zapinać pasy, gdy mam do przejechania 10 m dzielących bramę wjazdową od garażu?

kategoria szosa. adres wpisu. RSS feed for this post. zostaw trackback.

2 Responses to jak peugeot nauczył mnie zapinania pasów

  1. Michał says:

    Moim zdaniem dlatego, że poduszka teoretycznie może odpalić nawet gdy samochód stoi w miejscu, np. w skutek jakiegoś zwarcia. Bez pasów z napinaczami spotkanie z materiałem rozpędzonym do ponad 300km/h nie może być przyjemne. Tak wiem, zdarza się to raz na milion :-)

  2. A… widzisz, teraz załapałem! Chodzi o to, żeby w przypadku wystrzału poduszki na parkingu, kierowca nie mógł się uchylić! ;)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark.