head.log

dla wszystkich, lecz nie dla każdego | Krzysztof Kudłacik

kocham pay per view!

Pokochałem pay per view. Bo wreszcie będzie szansa, poznać realną – wyrażoną w złotówkach – wartość naszej (pożal się Boże!) reprezentacji piłkarskiej. Po pierwsze, urealni się widownia. Zarówno ta najwierniejsza, płacąca ciężką kasę za oglądanie „Polskich” piłkarzy z trybun stadionowych – jak i ta najważniejsza – widownia telewizyjna.

To urealnienie będzie odbiciem wartości, jaką posiada ta drużyna w oczach widzów. Jeśli transmisje pay per view utrzymają się przez cały okres eliminacji do mundialu, to odbije się to stronie finansowej reprezentacji, bo sponsorzy zechcą renegocjować umowy z PZPN. Przecież wchodząc w sponsoring mieli (?) pewność, że każdy mecz będzie miał transmisję w otwartej telewizji – dzięki temu można było wyliczyć czas ekspozycji logo sponsora itd. A skoro tylko nieliczni będą chcieli zapłacić za marne widowisko, to już inna sytuacja. Celowo piszę „nieliczni”. Bo nie znamy rzeczywistej liczby sprzedanych dostępów, bo nawet jak poznamy, to będzie trzeba ją porównać do możliwej widowni w otwartym kanale telewizyjnym. A to będzie ułamek tej widowni. Bardzo mały ułamek.

W normalnym świecie rozrywki, rządzi oglądalność – czytaj: zasięg potencjalnej reklamy, więc siła przyciągania dla bogatego sponsora. Im lepsze widowisko, tym większy zarobek dla aktorów i producentów, tym bardziej zadowolony sponsor.

O takiej sytuacji marzę w przypadku polskiej reprezentacji piłkarskiej. Taką szansę daje pay per view. Chociaż złudzeń większych nie mam. Bo jakieś debile wpisały w ustawę wymagalność transmisji meczów reprezentacji. No i TVP realizująca to chore prawo musi wcześniej, czy później dogadać się ze Sportfive. Tutaj nie mogę się powstrzymać i zacytuję:

W 2009 roku prezes PZPN Grzegorz Lato podpisał umowę z prywatną firmą Sportfive, w której zrzekł się wpływów z organizacji meczów reprezentacyjnych. Dodatkowo oddał też wszelkie prawa marketingowe i telewizyjne reprezentacji w zamian za kwotę 6 milionów euro rocznie. Sama umowa obowiązywać będzie do 2020 roku, czyli dwa razy dłużej niż potrwa kadencja Grzegorza Lato

Za www.noga.pl

ps. 13.09.2012r.

Po dwóch meczach piłkarzy transmitowanych w systemie pay per view nieoficjalnie szacuje się, że Sportfive zarobiło ok. 2,2 mln zł. Czy to dużo, czy mało?

Oznacza to, że na całej akcji stracili i kibice, i także pośrednik w sprzedaży praw telewizyjnych. Liczono na o wiele większe wpływy

Za WP: http://u.42.pl/2J6n

ps. 17.09.2012r.

Szef TVP Juliusz Braun ujawnił, że Sportfive chce za 23 mecze reprezentacji (czyli najbliższe dwa lata) 50 mln złotych (2,17 mln/mecz) – „Oczekiwania właścicieli tych praw są absurdalnie wysokie” powiedział Braun.

Odnotujmy: 50 mln to była pierwsza stawka Sportfive za mecze – z około 5tego września. Następujące potem dwa mecze sprzedano w pay per view i puszczono do mediów informację, jakoby S5 zarobiło 2,2 mln. Owszem – 2,2 to około 2 mln mniej niż oczekiwał Sportfive za te spotkania (2,17 x 2 mecze), ale z drugiej to jest kwota już po podziale – zarobek na czysto. Bardzo jestem ciekaw, czy TVP dogada się z S5 przed meczem Polska-Anglia zaplanowanym bodaj na połowę października.

ps. 24.09.2012r.

Cytuję: Spotkania „biało-czerwonych” będzie można oglądać na antenach Telewizji Polskiej, począwszy od meczu Polska – RPA, który zostanie rozegrany 12 października br. Cztery dni później będzie relacjonowany mecz eliminacji Mistrzostw Świata Brazylia 2014: Polska – Anglia.

Za: wirtualnemedia.pl – czyli mój domysł sprzed tygodnia okazał się trafny. Niestety. Na chwilę obecną mecze Polaków będą pokazywane za darmo w otwartej telewizji. Nie wiadomo jeszcze, ile TVP zapłaciła za prawa do transmisji.

Dan Winters: Dolphin tail. Zdjęcie tygodnia. arrow-right
Next post

arrow-left Szumilas o Amber Gold i gimnazjach
Previous post

  • jarek

    12 września 2012 at 21:26 | Odpowiedz

    Sponsorzy…

    Tak sobie myślę, że z wrodzonej niechęci do opłacania sponsorów, w płatności za oglądanie nie wejdę. Kiedyś wystarczały mi pomeczowe relacje w krakowskim Tempo, wystarczą i teraz w innych gazetach.

    No i jeszcze tak sobie myślę żartobliwie, że w NORMALNYM (sic!) rządzi mądrość wypowiedzi lub działania, natomiast w naszym nienormalnym świecie rządzi oglądalność :)

  • Krzysztof Kudłacik

    13 września 2012 at 14:47 | Odpowiedz

    Jak zwierzę internetowe muszę ci Jarku powiedzieć, że rządzi oglądalność. I to jest „norma” – nie mylić z „normalnością”, bo jak wiadomo dwa miliony much nie może się mylić!
    Nie daj się ponosić idealizmowi :) – mam na myśli mądrość wypowiedzi.

  • jarek

    19 września 2012 at 19:53 | Odpowiedz

    W sensie krótkotrwałym rządzi oglądalność, ale nie przetrwa próby czasu. Myślę, że to jest ta dyskretna różnica na przykład pomiędzy wspominaną przez Sienkiewicza „tłuszczą” a zdjęciami ukazującymi tłum pragnący zobaczyć sterowiec czy maszynę parową.

    Masz na pewno własne spostrzeżenia, mnie wpada w oko słabnąca magia przyciągania znanych portali. Kiedyś wystarczał tekst i stosunkowo mało obrazów na skojarzenia. Teraz obrazy na skojarzenia stanowią centrum strony, a teksty są dodatkiem. Wniosek co się stanie gdy obrazy przestaną przyciągać… a to wcześniej czy później z racji opatrzonego bodźca nastąpi. Pojawią się mądre teksty albo portal przestanie przyrastać.

    Tak było też z NK, Facebook itp itd. lubimy nowinki i decyduje przy nich oglądalność, ale utrzymanie oglądalności tylko poprzez nowinki jest niemożliwe, o czym badacze oglądalności zapominają. Tak naprawdę o oglądalności decyduje dalekosiężna myśl twórców – tylko oni sami w to nie wierzą :D

  • Krzysztof Kudłacik

    20 września 2012 at 8:49 | Odpowiedz

    Kiedyś wystarczał tekst i stosunkowo mało obrazów na skojarzenia. Teraz obrazy na skojarzenia stanowią centrum strony, a teksty są dodatkiem. Wniosek co się stanie gdy obrazy przestaną przyciągać…

    Nie przestaną przyciągać. Obaj Jarku jesteśmy tradycjonalistami ze starej szkoły – upraszczając: umiemy czytać ze zrozumieniem. Obecnie coraz rzadziej spotyka się taką umiejętność. Tabloidyzacja jest wszechogarniająca. Portale są tu częściowo jak zwierciadło, które odbija postawy swoich użytkowników. A ci ostatni chcą max 5 linijek tekstu i wiele, wiele zdjęć.

  • jarek

    20 września 2012 at 18:23 | Odpowiedz

    Jako tradycjonaliści ;) (jak to niebezpiecznie brzmi) pamiętamy o „Biblia pauperum”, obraz w różnych epokach wystarczał do przekazania treści, ale wcześniej czy później zmuszał do zrozumienia tekstu.

    Wystarczy, że pojawi się nowa moda – ktoś powie „czytam” i trendy się odwrócą. Zresztą gdyby tak było – w sensie trendu – to obrazki byłyby wystarczające do podnoszenia oglądalności, a jednak jest granica, powyżej której obrazki nie pociągną, a wręcz w pewnym momencie występuje gwałtowne załamanie trendu, a czasami wręcz jego odwrócenie. Nie mam na myśli dni i tygodni, ale raczej kilka lat.

    Inna sprawa, bardziej związana z przemysłem, na co nam kupiec który potrafi czytać tylko 5 linijek… przecież on się do naszego produktu nie przywiążę, bo nie zrozumie jego odrębności i jakości. Ktoś kto rozumie, jest potencjalnie wiernym klientem, zarówno produktu jak i wiadomości. Nie bez powodu wracając do „Biblii pauperum” ktoś mądry użył obrazu aby podnieść płaszczyznę wymiany myśli. Jeżeli obecnie mnie coś niepokoi, to brak pomysłu i idei, dlaczego zamieszcza się obrazki i czemu mają służyć. Jeżeli wzrasta oglądalność = chwilowi ciekawscy, to ona ma się nijak do oglądalności = świadomość marki produktu, a przecież w dobrze pojętej oglądalności chodzi tylko i wyłącznie o to drugie :)

    Więc przekornie mówiąc, może jednak nie mam racji i lepiej gdy kilka osób świadomie wybierze program w PPV zamiast tłumów nieświadomych.

    • Krzysztof Kudłacik

      21 września 2012 at 9:08 | Odpowiedz

      Wystarczy, że pojawi się nowa moda – ktoś powie “czytam” i trendy się odwrócą. Zresztą gdyby tak było – w sensie trendu – to obrazki byłyby wystarczające do podnoszenia oglądalności, a jednak jest granica, powyżej której obrazki nie pociągną, a wręcz w pewnym momencie występuje gwałtowne załamanie trendu, a czasami wręcz jego odwrócenie. Nie mam na myśli dni i tygodni, ale raczej kilka lat

      :) obawiam się, że to, co napisałeś jest niesprawdzalne. Ale pozostając na gruncie danych, to mam znany mi z doświadczenia przykład wyścigu między portalami – właśnie dlatego, że WP od ponad półtora roku postawiła na konsekwentną tabloidyzację (krzykliwe tytuły, obraz przed słowem), zaczęła prześcigać na wielu polach swojego głównego rywala: onet. Ten ostatni musi ostro gonić i robić dokładnie to samo.

      Jarku – jesteś skończonym optymistą! :)

      • jarek

        21 września 2012 at 17:26 | Odpowiedz

        przykład wyścigu między portalami – właśnie dlatego, że WP od ponad półtora roku postawiła na konsekwentną tabloidyzację (krzykliwe tytuły, obraz przed słowem), zaczęła prześcigać na wielu polach swojego głównego rywala: onet. Ten ostatni musi ostro gonić i robić dokładnie to samo.

        To samo robi gazeta (bardziej to juz plotek) – czyli droga w tabloid lub inaczej mówiąc bulwarówkę. To samo można zauważyć w naszych „hiper-marketach”, z Tesco wyskoczył Makłowicz, z Lidla po chwili wyskakuje – Pascal i Okrasa… Gdy rozmawiam ze znajomymi najczęściej mogę usłyszeć o jakiejś taniej sieci fastfood, a nie o przygotowywaniu posiłku w domu. Społeczeństwo lubi marzenia, ale raczej na zakupy to się nie przekłada. Natomiast marketingowcy, najpewniej słyszą, zobacz co T. wymyśliło, nie możemy być gorsi :-) Ciekawe czy teraz wszyscy zaczną dowozić zakupy do domu, bo w Gliwicach T. zaczęło dowozić.

        Optymistą – mam nadzieję – odrobinę jestem ;-)
        A dylemat marketingowy, czy też moralny pozostanie, stawiać wyżej cele i wierzyć w długotrwałe działanie, czy też szaleć z kwiatka na kwiatek, byle krótkoterminowo przypodobać się potencjalnym kupcom.
        Być może w Polsce mamy jeszcze za mało ukształtowane gusta i tak naprawdę nikt, nie przykłada uwagi do tego co wypada i nie wypada, więc marketingowiec nie musi się tym przejmować. Choć z czasem to się w moim przekonaniu zmieni, no dobra poprawię się ;-), w moim optymistycznym przekonaniu :-)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *