head.log

dla wszystkich, lecz nie dla każdego | Krzysztof Kudłacik

kierunek liberała Tuska

Mam ostatnio coraz bardziej dość. Zacznijmy od dwóch cytatów. Najpierw słowa premiera Tuska z jego expose:

Naczelną zasadą polityki finansowej mojego rządu będzie w związku z tym stopniowe obniżanie podatków i innych danin publicznych. Dotyczy to i musi dotyczyć wszystkich. I tych mniej zamożnych i tych bogatszych. Wszyscy mają prawo do tego, aby państwo przyjęło wreszcie kierunek na obniżanie podatków i danin publicznych. Będziemy prowadzili tę politykę rozważnie, to musi być rozważny marsz. Ale chcę, aby to był marsz zawsze w jednym kierunku, zawsze w kierunku niższych podatków i zawsze w kierunku rezygnacji z nadmiernych, często zbędnych danin publicznych, jakie obywatel płaci na rzecz administracji.

Tak mówił liberał Donald Tusk z sejmowej mównicy 23.11.2007r.

A co mamy dzisiaj?

Cytuję ponownie:

Jesteśmy gotowi do podwyższenia o 1 punkt procentowy podatku VAT – powiedział po piątkowym posiedzeniu rządu premier Donald Tusk. – To stosunkowo najmniej bolesne dla ludzi – przekonywał.
Z początkiem przyszłego roku podstawowa stawka tego podatku ma wzrosnąć z 22 do 23 proc. Będzie obowiązywać trzy lata. Podwyżki obejmą m.in. sprzęt AGD i RTV, paliwo, samochody, obuwie i ubrania, materiały budowlane i większość usług. Rząd spodziewa się, że da to budżetowi dodatkowe 5,5 mld zł. Oznacza to, że każdy Polak zapłaci w ciągu roku 145 zł podatku więcej (czyli 12 zł miesięcznie). Czy to wystarczy, by powstrzymać narastanie długu publicznego?
Jeśli nie, rząd – jak nieoficjalnie usłyszeliśmy – ma w planach kolejną podwyżkę VAT. O kolejny punkt procentowy, na kolejne trzy lata.

To już słowa i fakty z lipca 2010r.

ps.

świetny komentarz odnośnie podwyżki stawek VAT od Andrzeja Sadowskiego (wiceprezydent Centrum im. Adama Smith) dla Super Expressu pod tym adresem: http://42.pl/u/2pU3

Lub kopia PDF do pobrania stąd andrzej_sadowski_o_podwyzce_VAT

zdjęcie na dziś, Ed Kashi arrow-right
Next post

arrow-left zdjęcia na dziś: Ameryka w kolorze
Previous post

  • eNJey

    3 sierpnia 2010 at 17:33 | Odpowiedz

    Niestety – ja też mam coraz bardziej dość. Chociaż mam wrażenie że ta podwyżka podatku przeszła jakoś bez echa i wielkiej zadymy jaka powinna się wokół zrobić.

  • empiryk

    4 sierpnia 2010 at 8:41 | Odpowiedz

    słowo klucz: powinna, a jednak ludzkość przechodzi obok tego niemal obojętnie. to dla mnie niepojęte.

  • zorro

    4 sierpnia 2010 at 14:43 | Odpowiedz

    Nasza Polska to kraj tylko dla wariatów, bo ludzie lubiący nazywać się liberałami powinni podatki obniżać, a je podwyższają, a tych, których postrzega się jako socjalistów (czyli z natury podwyższających obciążenia fiskalne) – podatki obniżają.
    Czy pamiętasz słynne 3 x 15 Tuska i jego kumpli (15% VAT, 15% CIT, 15% PIT) ? Co z tego hasła pozostało ? G…o. Teraz zasłaniają się kryzysem, a co robili przez 3 lata ? Gdzie te szuflady pełne projektów ustaw ? Co się stało z tzw. „przyjaznym państwem” ?
    Jest dla mnie niepojęte, że tak można ludzi oszukiwać i ciągle mamić lepszą przyszłością. Ludzie niestety to kupują, bo inaczej już w I rundzie wyborów Komorowski by przepadł z kretesem.
    Czyżby Polacy mieli już tak zlasowane mózgi PO-wską propagandą sukcesu ? To tragedia. Niczego przez te 20 lat się nie nauczyliśmy. Rządzący jak mają problem z finansami, to zamiast je ciąć i reformować, walą po kieszeni przeciętnego zjadacza chleba. A ten zjadacz w dalszym ciągu na nich głosuje. No po prostu paranoja !

  • empiryk

    4 sierpnia 2010 at 14:50 | Odpowiedz

    Czy pamiętasz słynne 3 x 15 Tuska i jego kumpli (15% VAT, 15% CIT, 15% PIT) ?

    Owszem, pamiętam.

    Co się stało z tzw. „przyjaznym państwem” ?

    Parę dni temu w trójce w jakiejś audycji ekonomicznej padł gorzki żart, że teraz owszem można zacząć działalność gospodarczą załatwiając wszystko przy jednym okienku, ale czas jaki trzeba na to poświęcić jest dłuższy niż gdyby należało jak poprzednio odwiedzić te trzy okienka.

    Jest dla mnie niepojęte, że tak można ludzi oszukiwać i ciągle mamić lepszą przyszłością. Ludzie niestety to kupują, bo inaczej już w I rundzie wyborów Komorowski by przepadł z kretesem.
    Czyżby Polacy mieli już tak zlasowane mózgi PO-wską propagandą sukcesu ? To tragedia.

    Mam takie same odczucia jak ty. I wcale nie jestem pisiorem, wystarczy mi to, co sam widzę bez pomocy doradców z prawa/lewa/środka, czy innej telewizji. Rozmawiając ze znajomymi widzę, iż ta grupa rozczarowanych i zarazem odrzuconych rośnie. Smutne.

  • jarek

    5 sierpnia 2010 at 20:11 | Odpowiedz

    Rosła, rośnie i będzie rosła grupa rozczarowanych, bo tak musi być :-)

    W pewnym sensie mam dużo szczęścia, bo moje miasto zapamięta władzę jako czas dwóch autostrad i nowych inwestycji, ale ile w tym zamysłu kogokolwiek, a ile przypadku tego nie wie nikt. Rozczarowany raczej nie jestem, bo styl rządzenia całej klasy politycznej, jest taki jaki społeczeństwo, a dobrze widzę jak jest zarządzana moja klatka schodowa, parking przed blokiem, parafia itp. – być może dlatego uważam, że zmiany zajdą dopiero wtedy gdy będzie prawie za późno. Do wprowadzenia zmian potrzeba zgody całej klasy politycznej, a nie poszczególnych pionków – mniej lub bardziej lubianych, a tej zgody na horyzoncie nie widać, media zajmują się bzdetami, bo nie potrafią podjąć trudnych tematów, co najwyżej w poniedziałek cytują kogoś kto mówi A, a we wtorek kogoś kto mówi przeciwstawne B i tylko czekam na prześmiewcze ME od kozy.

    Myślę, że część rozczarowanych ma cechy moich znajomych, są rzeczywiście rozczarowani i PO i PISem i SLD, ale na pytanie kiedy ostatnio raz brali udział w wyborach, to po długim namyśle odpowiadają 1989, najpóźniej 1995, więc trudno się im dziwić ;-)

    Za chwilę wybory samorządowe, za rok wybory parlamentarne wystarczy wybrać lepszych – a na pewno od ręki wprowadzą zmiany na leppsze ;-)

  • empiryk

    7 sierpnia 2010 at 13:02 | Odpowiedz

    Do wprowadzenia zmian potrzeba zgody całej klasy politycznej, a nie poszczególnych pionków – mniej lub bardziej lubianych, a tej zgody na horyzoncie nie widać, media zajmują się bzdetami, bo nie potrafią podjąć trudnych tematów

    Mnie się wydaje, że nie ma żadnych szans na powszechną zgodę klasy politycznej co do standardów. To utopia Jarku. W mojej ocenie jedyna szansa, to podążanie za przykładem wybitnych jednostek. Problem w tym, że obecnie ja takich wybitnych jednostek zdolnych do pociągnięcia za swoim przykładem nie widzę.

    Myślę, że część rozczarowanych ma cechy moich znajomych, są rzeczywiście rozczarowani i PO i PISem i SLD, ale na pytanie kiedy ostatnio raz brali udział w wyborach, to po długim namyśle odpowiadają 1989, najpóźniej 1995, więc trudno się im dziwić

    Tak, to prawda. W moim przypadku jest trochę inaczej – zawsze chodziłem na wybory i były one zawsze zgodne z rozsądkiem i podjęte po pewnej refleksji. A teraz czuję, iż tracę motywację do odwiedzania komisji wyborczych. Serio.

  • waltharius

    10 sierpnia 2010 at 12:20 | Odpowiedz

    Szkoda, że w ogóle ludzie poszli do urn. Gdyby większość nie poszła nie byłoby problemu a jasny i czytelny komunikat, że chcemy całkowitej wymiany polityków. Szkoda też, że to utopia – wiem :)

    Ja z każdymi kolejnymi wyborami tracę przekonanie do sensu tychże. Wybór między pis a po to żaden wybór. Media dużo wcześniej decydują za nas, kto się liczy a kto nie. Brak debaty wszystkich kandydatów zakrawa na manipulację. Głupota tłumu ludzi jako zbioru wszystkich Polaków (including me), mnie wkurza i przeraża.
    Podwyżka podatków to naprawdę pikuś pośród tego fanatyzmu i zidiocenia jaki powoli obejmuje ten kraj.

  • Piotr [PMD]

    19 września 2010 at 0:27 | Odpowiedz

    Krzysztofie,
    Kiedyś sam miałeś w statusie na GG:
    Denerwować się, to mścić się na własnym zdrowiu za głupotę innych„.
    Zaadoptowałem to sobie, obok „Jeżeli…(list do syna)” R. Kiplinga :)

    Niezależnie od tego czy i kogo wybierzemy, KAŻDY wybrany (nie)rząd będzie musiał funkcjonować w identycznych realiach budżetowych, formalnych (podjęte zobowiązania międzynarodowe), wreszcie każdy będzie miał do czynienia z tym samym społeczeńśtwem. Niezależnie od chęci (zazwyczaj pomijalne) i umiejętności ( zawsze żadne ) pozostanie to samo pole manewru (kurczące się z roku na rok). Szeroka publika ( i mało kto z osobna ) raczej nie podpisze się pod hasłem „żądamy bolesnych reform” – prędzej zrobi rev. 2 (nie)sławnych postulatów.

    Dawno temu, zdumiewająco trafnie, mimo że dosadnie, opisał to nie żyjący już amerykański ‚stand-upowiec’, George Carlin:

  • empiryk

    23 września 2010 at 10:15 | Odpowiedz

    o kurcze… ale pesymistycznie poleciałeś

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *