Bóg nam nic nie jest dłużny

Zabierałem się do tej książki Kołakowskiego chyba trzykrotnie w ciągu czasu, jaki leżakowała na mojej półce. Jak na jednego z moich – nie bójmy się tego słowa – Mistrzów, to bardzo dużo. Ale nawet teraz nie wiem w czym tkwiła trudność, co było przeszkodą do niezwłocznej konsumpcji? Wydaje się, iż przyczyna tego opóźnienia leżała w pierwszych trzech, czterech rozdziałach dotyczących bezpośrednio przyczyn potępienia jansenizmu i różnych taktyk obrony tej nauki przed skazaniem na teologiczną banicję. Kołakowski od razu rzuca czytelnika na głęboką wodę. Natychmiast i bez uprzedzenia trzeba wejśc w teologię łaski skutecznej, wystarczającej, nieodpartej itd. To może być trudne, zwłaszcza, że autor nie daje żadnego łagodnego wstępu historycznego.

W tym kontekście miałem wrażenie, jakby autor „Świadomości religijnej …” nagle (dla siebie i śledzących jego poczynania filozofów) wrócił do przerwanej w latach 60tych pracy! Nie mogę się pozbyć wrażenia pewnej szczególnej niesamodzielności książki „Bóg nam nic nie jest dłużny. Krótka uwaga o religii Pascala i o duchu jansenizmu”. Owszem – nie są to notatki w sensie ścisłym, bo wykład treści jest zwarty i wyraźnie zaplanowany. Jednak na pierwszy rzut oka brakuje w tej książce Kołakowskiego jakiegoś „łagodnego” poprowadzenia czytelnika. Stąd pewnie moje podejścia do pracy o której mowa.

Teraz już wiem, że „Bóg nam nic nie jest dłużny” jest wyśmienitą książką – Kołakowski ponownie wszedł w materię historii idei i to w szczególności XVII wieku. Być może poza monumentalnymi „Głównymi nurtami …” właśnie wiek Kartezjusza i Spinozy zajmował Kołakowskiego szczególnie intensywnie. Właśnie studia na Spinozą, a potem nad chrześcijaństwem bezwyznaniowym dogłębnie ukształtowały postawę Profesora wobec fenomenu religii. To, co napisał potem (tu głównie: „Obecność mitu”) było jakąś konkretyzacją wcześniejszych przemyśleń. Najpełniej chyba widać to w erudycyjnej „Jeśli Boga nie ma …”.

„Bóg nam nic nie jest dłużny” jest książką szczególną jeszcze pod dwoma względami. Po pierwsze: jest powrotem do „twardej”, akademickiej historii idei. wzmiankowana „Jeśli Boga …” to w gruncie rzeczy książka popularyzatorska. Kto wie, czy dzieło o jansenizmie i Pascalu nie jest ostatnią tego typu książką Kołakowskiego. Oczywiście bardzo bym tego nie chciał! Choćby dlatego, że analiza o której mowa dowodzi wysokiej formy Mistrza. To nie jest lektura rozrywkowa jak „Mini wykłady o maxi sprawach”.

Po drugie: samo tłumaczenie z angielskojęzycznego maszynopisu uważam za rewelacyjne. Tłumacz fantastycznie wczuł się w język Kołakowskiego. Przekład czytałem jak oryginalną, odautorską wypowiedź Profesora.

Konsekwencja mojej lektury „Bóg nam nic nie jest dłużny” jest prosta – zaczynam czytać „Świadomość religijną i więź kościelną”.

kategoria dusza. adres wpisu. RSS feed for this post. zostaw trackback.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Swedish Greys - a WordPress theme from Nordic Themepark.