zobacz moje ≡ fotografie § recenzje filmowe

Etykieta żona

agropobyt w Przemyślu

Urlop postanowiliśmy spędzić na wyjeździe. Skromnym, ale takim, który nas zadowoli. Wybraliśmy się przez Rzeszów do Przemyśla, a dokładniej na wieś 8 km na południe  – do Dybawki. Znaleźliśmy tam dobrą ofertę z gospodarstwa agroturystycznego – całość załatwiliśmy telefonicznie, robiąc rezerwację chyba tydzień wcześniej. Trasę podzieliliśmy na dwa etapy – najpierw dojechaliśmy do Rzeszowa, gdzie u szanownego szwagrostwa przenocowaliśmy, aby następnego dnia ruszyć w dalszą drogę przez Łańcut do Przemyśla i Dybawki.

Zwykle trasę z Andrychowa do Rzeszowa skracam – jadę przez Kalwarię Zebrzydowską, Sułkowice, Myślenice, Dobczyce do Bochni, gdzie wjeżdżam na trasę już prosto do Rzeszowa. Niestety w okolicach Dobczyc natknęliśmy się na spore roboty drogowe. A następnie okazało się, że przejazd przez Winiary na Gdów jest niemożliwy. Drogowskaz kierował nas dość enigmatycznie na Wieliczkę. Cóż było robić … poznaliśmy uroki polskiej krainy w okolicach Wieliczki. Dopiero w tej ostatniej wjechaliśmy na trasę prowadzącą do Bochni. Ten cholerny objazd kosztował nas oprócz zdrowia także jakąś godzinę czasu.

Czytaj dalej

podniebni

DSC02143 podniebniDSC02138 podniebniGóra Żar, lipiec 2010

urlop na zakładkę

W 2009r. wybrałem fatalną metodę konsumowania urlopu. Rozdrobniłem się na dwu, trzy dniowe kawałki. W efekcie nie było momentu w którym najzwyczajniej w świecie poczułem, że odpoczywam i relaksuję się. Taki urlop wyciekł mi między palcami i w efekcie na koniec roku miałem chyba tylko jeden dzień do wykorzystania w okresie Bożego Narodzenia i przełomu roku.

Fatalne rozwiązanie.

Ale w tym roku było inaczej. W tym roku też sprawdziłem nową metodę urlopu – na zakładkę.

Czytaj dalej

Kacper w przedszkolu

Odsuwałem napisanie tej notki, do końca roku szkolnego (tu: przedszkolnego), bo przecież nic nie wiadomo….

Od początku maja Kacper uczęszcza do przedszkola. Do swojej grupy. Tak! Do średniaków. Akurat zwolniło się tam jedno miejsce i weszliśmy z listy zapasowej. Jak pamiętacie zeszłoroczna próba wysłania dzieciaka do przedszkola skończyła się totalną klapą.

W trakcie (minionego) roku szkolnego jednak zwolniło się miejsce w grupie do której w 2009 zapisaliśmy naszego syna. Postanowiliśmy więc skorzystać z okazji i posłać Kacpra do przedszkola – pojawił się tam zaraz po majowym weekendzie.

Czytaj dalej

wypadek ojca

Ojciec znów miał wypadek. Wydziałem to na własne oczy. Wyglądało naprawdę źle.

Schodził z dachu garażu (wiata) przy pomocy drabiny. Pozbawione bieżnika i mokre buty uśliznęły na pierwszym, czy drugim szczeblu drabiny. Spadł głową w dół na betonowy chodnik z wysokości ponad 2 metrów.

Czytaj dalej

udo plus 7 cm

Od jesieni zeszłego roku co środę uczęszczam na firmową piłkę nożną. To minimum rekreacji, jakiej koniecznie potrzebuję – ruch bardzo pomaga na mój pokręcony kręgosłup i bardzo fajnie masuje serducho. Wspaniała rzecz. Co tydzień non stop półtorej godziny ruchu.

Bo tu chodzi o to, aby gonić króliczka, a nie złapać go. No, przynajmniej ja mam taką postawę – choć większość współzawodników jednak widzi w tym element rywalizacji i ma dla nich znaczenie wynik. Oczywiście chcą wygrać. Ja chcę tylko grać, co nie oznacza, że się oszczędzam – przeciwnie: daję z siebie, co mogę.

Czytaj dalej

z ery do playa

Owszem, przeniosłem się z Ery do Play. Jak właśnie się okazało, nie jestem sam:

Według danych PTK Centertel saldo przyjścia/odejścia jakim wykazali się najwięksi operatorzy w 2009 roku w zaokrągleniu do tysiąca wygląda następująco: Play + 213 tys; Orange – 38 tys; Plus – 76 tys; Era – 101 tys. Jeśli chodzi o przeniesienie numeru klienci najczęściej wybierali: Play (220 tys); Orange (80 tys); Plus (62 tys); Era (47 tys) i mBank (3 tys)

Za Wirtualnemedia.

Dlaczego zmieniłem operatora GSM?

Czytaj dalej

Strona 1 z 512345

Copyright © head.log
dla wszystkich, lecz nie dla każdego

Zbudowany w oparciu o Notes Blog Core
Powered by WordPress