Autor: empiryk
Umieszczone w bitrate
Etykiety: Ciechowski, dziennikarstwo, film, Gnoiński, jarocin, Niedźwiecki, PRL, rock, Salewicz, Słota, Waglewski
27 lipca 2010 @ 13:10
Wreszcie obejrzałem film Gnoińskiego i Słoty Beats of Freedom (Zew wolności).
Obraz jest podróżą przez trzy dekady polskiej muzyki: od przełomowego dla wielu młodych ludzi koncertu The Rolling Stones w Warszawie w kwietniu 1967 r., poprzez przemiany w Polsce po strajkach sierpniowych 1980 r., boom polskiego rocka (Maanam, Perfect, Republika, TSA, Turbo), festiwal w Jarocinie i powstanie punk rocka (Kryzys, Brygada Kryzys, Dezerter), stan wojenny, kryzysową rzeczywistość lat 80. po zmierzch PRL i wielkie przemiany demokratyczne 1989 r. Film pokazuje, jak zmieniała się muzyka i obyczaje pod wpływem rzeczywistości i jak zmieniało się pokolenie wychowane na rocku lat 80.
Za Onet.pl
Przyznam na wstępie: film mi nie przypadł do gustu. Niżej wyjaśnię dlaczego?
Czytaj dalej
Od zawsze chciałem zrobić sesję w jakimś post-industrialnym plenerze. Nadal chcę. Problem jednak jest prosty: trzeba takowy znaleźć i musi się on nadawać. Nadawanie się zrujnowanego pleneru do zdjęć daje się łatwo wyjaśnić – musi być względnie łatwo dostępny oraz musi być bezpieczny.
Jak dla mnie najbliższym takim plenerem jest Kozubnik, czyli miejsce tuż obok Porąbki na trasie Porąbka-Żywiec. W sumie łatwo tam trafić. W sieci można bez kłopotu odszukać kilka świetnych opisów tego miejsca. Skrótowo na już: w Kozubniku w czasach PRL mieścił się elitarny ośrodek leczniczo-wypoczynkowy dla liderów partii komunistycznych z Polski i nie tylko. Teraz jest to ruina. Ale jaka!
Mój zachwyt w wyrażeniu ale jaka jest natury czysto fotograficznej. Wreszcie zebrałem się i w piątkowy wieczór wraz z Najlepszą Z Moich Żon wybrałem się do Kozubnika. Plan był prosty - ocenić plener. Jeśli się nadaje, to dziś miałem w zamiarze dokończyć tam jedną z moich sesji.

Kozubnik, 07.2010, ruiny ośrodka
Poniżej moje uwagi dla chętnych na sesję zdjęciową w ruinach ośrodka w Kozubniku.
Czytaj dalej
Uwaga, pod linkiem znajduje się opis zbrodni popełnionej we Wigilię 1976r.
Rzecz tak straszna, że aż niewiarygodna. Jestem wstrząśnięty. Nie przypuszczałem, że Polska widziała w czasach pokoju takie zdarzenia.
Czytaj dalej
W formie dowcipu przypadkiem wpadło w moje posiadanie:
Jeden dzień z życia Polaka:
Czytaj dalej
Owszem, słucham polskich bitów. Owszem, kupuję płyty polskich artystów. Do tej grupy należy L.U.C. – postać wybitna na scenie hip-hop. Nie wiem jednak, czy etykieta hip-hop jest właściwa. Mniejsza o to. L.U.C. (Łukasz Rostkowski) to dziwne zwierzę. Zwierzę myślące. Myślące o Polsce i Polakach. Po swojemu. Mniejsza o to. Przy jego muzyce nikt nie wpadnie w pląsy na parkiecie, ani nie zacznie gibać się na boki. Ta muzyka zmusza do myślenia, do wypracowania własnego podejścia. Czytaj dalej
Budynek charakterystyczny i widoczny dla każdego przejeżdżającego przez miasto – (dawniej) główna brama wjazdowa do Andropolu. W zasadzie także główna brama wejściowa dla pracowników. Portiernia z zapleczem były na parterze. Na piętrze i częściowo na parterze były pomieszczenia klubowe – na parterze jest całkiem ładna sala wykładowa. Na piętrze klub składał się z klubokawiarni/restauracji NOT (Naczelna Organizacja Techniczna – dla przypomnienia). Na poddaszu, czyli na drugiej kondygnacji były pomieszczenia swego czasu zajmowane przez klub brydżowy przy AZPB.
Doskonale pamiętam, jak wiele razy będąc uczniem podstawówki czekałem na portierni na ojca, który był w pracy. W nocie jadałem obiady, bawiłem się na zabawie sylwestrowej oraz na szkolnych studniówkach (już jako nauczyciel). A przez jakiś rok z okładem razem z moim kolegą Jasiem Babińskim uczęszczaliśmy do szkółki brydżowej.
Obecnie budynek stoi pusty. Portiernię zlikwidowano wraz z Andropolem. Jakoś rok temu zamknięto także NOT. W podobnym czasie zlikwidowano także punkt Optyk, który zajmował jedno z pomieszczeń na parterze.
Zdjęcie pokazuje budynek od strony terenu zakładu, czyli przeciwnym niż ulica – za budynkiem znajduje się główna ulica przelotowa przez miasto, ul.Krakowska. Po drugiej stronie ulicy jest główny budynek – niegdyś – drugiego największego zakładu produkcyjnego w mieście Wytwórni Silników Wysokoprężnych Andoria. Ale to temat na inną okazję.

główna brama do Andropolu