dodane dotąd komentarze
Twój artykuł aż zionie nienawiścią do autorów stanu wojennego... Czy doznałeś jakichkolwiek krzywd od tej tzw. "komuny", że tak na nią plujesz? A może tak wspomnisz Budapeszt'56? Jak to się zakończyło? Na ile realna była wówczas interwencja sowietów w Polsce, tego się nie dowiemy chyba już nigdy... To właśnie tacy ludzie jak Ty wpajają , to dobre słowo, zafałszowany obraz wprowadzenia stanu wojennego. I przepraszam, że to powiem , ale dla mnie sprawiasz wrażenie typowego szczekacza spod znaku "SOLIDARNOŚĆ". Jeżeli jesteś nauczycielem, to masz możliwość kształtowania w młodych umysłach fałszywego i subiektywnego poglądu na zawiłe sprawy minionego systemu... I jeszcze jedno, nie wiemy jak by się sprawy potoczyły więc nie nazywaj gen. Jaruzelskiego zdrajcą. Pozdrawiam.
Oj... gdybym był jakoś związany z Solidarnością, to poczułbym się obrażony. No cóż - takie są zalety anonimowych komentarzy w Internecie.
życzę ci powodzenia!
Bracie, ostro pojechałeś. Każdy może mieć swoją opinię. Ja 13.12. pojechałam na Szyndzielnię. Też chciałam obejrzeć Teleranek ale doszłam do wniosku, że lepiej iść na narty niż siedzieć w domu. Mam nadzieję, że nie uczysz młodzieży historii, bo będziesz takim samym nauczycielem co moi za czasów "komunizmu" (z wyjątkami). Pozdrawiam i liczę na rozsądek.
Komentaże jakie pojawiły się pod Twoim tekstem budzą moje zażenowanie , mogę się bowiem bez cienia zawahania podpisać pod każdym twoim stwierdzeniem . Nie wiem co tym zaślepieńcom trzeba jeszcze pokazać , jakich dowodów użyć i jakie prawdy wyłożyć na stół , żeby pojęli , że Jaruzelski ( z trudem używam "J" jako dużej litery ) był poprostu zwykłym sowieckim aparatczykiem , który z gorliwością N-kaW-udzisty biegał do Moskwy po instrukcje i z prośbami o interwencję . Są przecież na to dowody , ale ludziom małego ducha ciągle mało , ciągle posąg jest brązowy podczas kiedy do brązu ma się tak jak lewatywa do szampana. Czerwony nigdy nie zmieni zdania co najwyżej stanie się jeszcze bardziej czerwonym . Cieszę się kiedy czytam takie teksty jak Twoje , bo to oznacza , że mój osąd tego człowieka nie jest odosobniony , że nie wszyscy stracili rozum .
Po przeczytaniu dwóch pierwszych komentarzy, aż mnie zagotowało. Skąd w naszym tak boleśnie doświadczonym narodzie takie rozumowanie i ciche popieranie tego co się stało 13 XII 1981r. Tak mogą chyba myśleć ludzie którzy wiernie wysługiwali się ówczesnej władzy lub piastowali jakieś ,,zaszczytne,, stanowiska w tejże, oraz ich rodziny którym nieźle się żyło dzięki specjalnym przydziałom i talonom.
Nie mogę pojąć tylko tego nieszczęśliwego pajaca który nam to wszystko zafundował. Jak wiemy przecież, to ten sam Jaruzelski z rodziną zasmakował zesłańczego chleba.
Powiedziałbym więcej, że zdrajcą należy nazywać każdego kto dobrowolnie, dla korzyści lub zwykłego ,,świętego spokoju,, wysługiwał się władzy od 1945 r. Tak naprawdę to ta dzisiejsza rocznica powinna być obchodzona już 62 raz. No ale wiemy dlaczego.Jeszcze do dzisiaj odkrywane są groby naszych najwybitniejszych przodków. W takiej sytuacji przeciętnym popłuczynom bez honoru i ich potomkom rzadziło się dzięki wskazówkom z Moskwy przez dwa pokolenia. Żal wielki tych lat straconych, a jeszcze bardziej tych ludzi pogubionych którzy przy braku rozumu i pochwale komformizmu życiowego mają śmiałość wstawiać takie komentarze.
Drogi ,,empiryku,, wielki dzięki za twoją postawę i idź tą drogą właśnie.
Pozdrawiam serdecznie.
Pamiętam noc niedzielę 13 grudnia i drogę do Kościoła, przejechała wtedy obok nas ciężarówka wojskowa z żołnierzami którzy krzyczeli do nas po niemiecku. Przypomniała mi się pospieszna przeprowadzka w pierwszych dniach SW, ponieważ istniała obawa cofnięcia przydziału na mieszkanie w nowej rzeczywistości. Potem pamiętam przejazd autobusem do Katowic i skota stojącego na skrzyżowaniu przy Stadionie Śląskim w Chorzowie. Pamiętam też ponowne wprowadzenie godziny policyjnej bodaj po 3maja 1982 lub 83r. i strach o bezpieczny powrót ojca z ogórka, bo nie miał radia i nie wiedział, że ponownie jest godzina policyjna.
W całej dyskusji o SW i debacie "wejdą nie wejdą" politycy, historycy i społeczeństwo zapominają o jednym - moim zdaniem - żołnierze radzieccy nie musieli wchodzić do Polski, ponieważ w niej stacjonowali, inwazja z zewnątrz byłaby co najwyżej dodatkiem do przejęcia władzy przez wojska stacjonujące. Z kilku moich młodzieńczych obserwacji wspominam dwie przemawiające do mojej wyobraźni, druga połowa lat 80tych wczasy w Świnoujściu i spacer do portu, tam spostrzegam, że port polskiej marynarki wojennej jest w głębi lądu, natomiast u wejścia do portu jest baza marynarki radzieckiej, czyli w przypadku konfliktu, jeden rosyjski okręt ustawiony w poprzek mógł skutecznie zablokować port Szczecin-Świnoujście. Drugie wspomnienie to droga do zakładów w Bolesławcu, pojechałem z ojcem po zdanym prawie jazdy czyli 1989r. po wygranych wyborach. Główną część podróży odbywaliśmy starą poniemiecką autostradą, mijały nas nieliczne samochody osobowe, natomiast co chwilę pojawiały się samochody armii radzieckiej przemieszczające się między bazami i poligonami m.in. w rejonie Wrocławia, Legnicy. Skoro w 1989r. byli tak bardzo widoczni, to i tak samo, a może mocniej było w 1980-81r.
Idealnie byłoby gdyby nie było SW na drodze do wolności, ale dobrze, że w całkowitym rozrachunku nie skończyło się tak krwawo jak potencjalnie mogło. Zresztą my i tak nie potrafimy dzisiaj dostrzegać Cudu jakim jest "Nieszczęsny Dar Wolności".
Z jedną małą uwagą. Teleranek był o godzinie 9:00 zaś wystąpienie Spawacza o 12:00. Raczej nie czekałeś 3 godzin na teleranek, ani nie włączyłeś TV o godzinie 12:00 "na Teleranek". Ale to dosyć powszechny błąd...
BTW. http://pl.wikipedia.org/wik...
Witam po bardzo długim okresie Twojego milczenia. Już myślałem, że wyjechaliście do Irlandii lub jakiejś innej Anglii.
Twój komentarz do kolejnej rocznicy stanu wojennego jest dokładnie zbieżny z moimi odczuciami. W 100% napisałbym to samo. To dobrze, że jesteśmy zgodni w ocenie tego faktu historycznego, chociaż zgrozą wieje, gdy dzisiejsza młodzież nie ma bladego pojęcia co wydarzyło się 26 lat temu. To katastrofa i porażka współczesnej edukacji.
Pozdrawiam i Wesołych Świąt oraz szczęśliwego Nowego Roku.
No cóż, miałem 3 lata jak wybuchł stan wojenny. Prawda pewnie leży gdzieś po środku. A historia zawsze była fałszowana i będzie fałszowana. Ludzie patrzą subiektywnie na wszystko i nie ma w ogóle obiektywizmu w tym co widzą i mówią. Każdy widzi po swojemu. A fakty historyczne nie istnieją ![]()
Pozdrawiam





![[Valid RSS]](http://born66.net/skins/v5/validRSS.gif)



