Tak - to prawda: nie obejrzałem dotąd żadnej tzw. debaty przedwyborczej. I nie będę ich oglądał o ile jeszcze jakaś będzie mieć miejsce. Po co mam tracić mój czas na takie nie interesujące widowiska. Jest tyle bardziej interesujących sposobów spędzania czasu.

Powodów mojego omijania szerokim łukiem tych tzw. wydarzeń jest kilka. Streszczę je niżej.

Po pierwsze - teraz odbędą się wybory parlamentarne. Zatem zestawianie zestawianie wyłącznie liderów ugrupowań jest dość średnio informatywne. No chyba, że mamy do czynienia z partiami wodzowskimi, gdzie słowo Wodza decyduje o najdrobniejszym detalu polityki. A chyba tak nie jest. Innymi słowy - ja (przykładowo) będę głosował w Andrychowie i oczekiwałbym, iż dotrze do mnie bezpośrednio kandydat z mojego okręgu i będzie chciał opowiedzieć mi o swoich poglądach. To mnie interesuje jak najbardziej. Ale się dotąd nie zdarzyło.
Po drugie - te debaty są nie są kierowane do mnie. Tusk mówi nie do mnie, ale do elektoratu PO. Kaczyński mówi do elektoratu PiSu, Kwach do wyborców SLD... itd. Jak napisałem wcześniej - należę do grona nie zdecydowanych i mam równie daleko do poszczególnych elektoratów. Jeśli odnotowano po debacie Kwach-Kaczyński przyrost notowań PiS, to nie odbyło się to kosztem przepływu elektoratu od SLD od PiS! Podobnie w przypadku debaty Tusk-Kaczyński, gdzie AFAIK notowania PO wzrosły, ale kosztem elektoratu SLD/LiD. No więc po co mi to? Aby obejrzeć jak lider ugrupowania radzi sobie socjotechnicznie lub erystycznie? Jak dla mnie to jest średnia wskazówka wyborcza lub informacja w jakim kierunku będzie dryfować Polska.
Po trzecie - bardzo zdroworozsądkowo nie lubię oglądać ludzi, którzy kłamią - lub jak określa się to w nowomowie: mijają się z prawdą. Tego punktu nawet nie chcę rozwijać. W jakiejś reklamówce widziałem Religę - człowieka, który niszczy polską służbę zdrowia i realizuje w praktyce dziką jej prywatyzację - i dostałem ataku dzikiej furii, bo mówił w niej, jak to zapewnia bezpieczeństwo zdrowotne moje i moich współrodaków.

Na koniec dośc zaskakująca obserwacja sporego grona moich znajomych, którzy obejrzeli debaty. Żaden nie zmienił swoich poglądów. Jakże to wydaje mi się teraz ludzkie i normalne. Jeśli byłeś zwolennikiem PO, to zwycięzcą dla ciebie jest Tusk, a jeśli Kaczyńskiego, to lider PiSu dokopuje Kwachowi i Donaldzikowi.
Naprawdę swojskie.