Zachęcony zajawką Grindhouse. Death proof - wczoraj odwiedziłem kino w celu konsumpcji przez oczy tegoż dzieła autora pod nazwą Quentin Tarantino. Konkretnie odwiedziłem Krakowskie Centrum Kinowe.
Po pierwsze: od lat, od wielu lat nie stałem w kolejce po bilety! Wczoraj, żeby kupić jeden bilet stałem w długaśnej kolejce około 25 minut! Ostatnią taką kolejkę po bilety do kina pamiętam w początkach lat 80tych ubiegłego wieku w Andrychowie, w kinie Beskid - wtedy był to bodaj King Kong - wersja z Jessica Lange.
Drugie dziwne zjawisko, którego wczoraj byłem świadkiem to skrupulatność biletera w kasie. Otóż tuż przede mną w kolejce do kasy stała para nastolatków. Stali cierpliwie - podobnie jak ja blisko pół godziny. Wreszcie docierają do okienka i chcą kupić bilet na Grindhouse. Ale to jest film dozwolony dla dorosłych - czyli od 18 lat. Pamiętacie czasy, kiedy filmy były w przedziałach wiekowych od 12 lat, 15tu i 18?
I bileter w ARSie poprosił o dowody osobiste! Chłopak miał dowód i go okazał. Ale dziewczyna nie miała. Pan w okienku chciał iść na rękę klientom, więc prosił o jakikolwiek dokument z wpisaną datą urodzin. Niestety panienka niczego nie miała. Sprzedawca zasugerował nawet, że sprzeda im bilety na późniejszy seans - wtedy dziewczyna będzie mogła pójść do domu i wrócić z odpowiednim dokumentem. Ale młodzież nie zdecydowała się na takie wyjście. Być może faktycznie dziewczyna nie była pełnoletnia?
W efekcie pan z przykrością odmówił sprzedaży biletów. Młodzi odeszli z kwitkiem.
Zadziwiające to wszystko.
Ale bardzo mi się to spodobało. Bileter był równie skrupulatny i w innych przypadkach - gdy tylko ktoś chciał kupić bilet ulgowy, to prosił o wylegitymowanie się odpowiednią legitymacją. I tylko na tej podstawie sprzedawał ulgowe. Nieźle.
Swoją ścieżką - o ile mnie pamięć nie myli, w dawnych czasach był regulamin, iż młodociany mógł wejść na seans dla dorosłych w towarzystwie i za zgodą dorosłego. Nie jestem jednak pewien, czy to miał być rodzic dzieciaka, czy ktokolwiek towarzyszący młodej osobie...
Co do samego filmu Tarantino - głęboko rozczarowujący. Ale to temat na inny czas i miejsce.
autor: empiryk, 25.07.2007, 11:05:30, 4, artykuł ma już:296 dni, 4 godzin, and 24 minut!