Tego jeszcze moje oczęta nie widziały:

Dziennikarze Jacek Żakowski i Piotr Najsztub podczas zorganizowanego w środę w centrum Warszawy happeningu zwrócili się do polityków z rządu o zaprzestanie bojkotowania programu "ToK 2 Szok" emitowanego w TV4.
Zdaniem dziennikarzy, członkowie rządu od pół roku nie przyjmują ich zaproszeń.
Na billboardzie znalazły się też nazwiska polityków, m.in. Jarosława Kaczyńskiego, Zbigniewa Ziobry, Zyty Gilowskiej i Anny Fotygi, którzy - jak twierdzą dziennikarze - notorycznie odmawiają udziału w ich programie.

Za onet.pl

Dziwny, dziwny ... dziwny ten świat. Że tak powiem. Jeszcze nikt tak śmiało nie wzywał polityków do swojego programu.
Nie jestem fanem programu Żakowskiego i Najsztuba, bo niczego interesującego się z niego nie mogę dowiedzieć, ale przyznam, iż sytuacja jest niezwykła.

Wcześniej podobny ostracyzm zastosowała Monika Olejnik względem Andrzeja Lepieja, ale jak dotąd nie było jawnej sytuacji skierowanej przez polityków przeciw dziennikarzom. Owszem - jakiś czas temu pamiętam, jak bodaj Marek Jurek jawnie wszedł w konflikt z jednym z dziennikarzy TVP (?) i wprost PiS groził bojkotem reportera i szerzej - innych stacji i dziennikarzy (chyba chodziło o Kolende-Zaleską), ale jak mi się wydawało to słowo nie przyoblekło się w ciało. Aż to teraz.

Ciekaw jestem dalszego rozwoju sytuacji. Owszem - działacze PiS nie muszą się stawiać w Tok2Szok (swoją drogą co za durny tytuł!) w dziwnym, pół-kabaretowym programie obu panów, ale jeśli taka akcja będzie eskalowana na inne stacje, programy, dziennikarzy, to polityce podetną gałąź na której siedzą.

Ciekaw jestem, czy ew. możliwa eskalacja dotknie wkrótce programu Tomasza Lisa? Nie oglądam go regularnie, ale od pewnego czasu program ten zaczyna przypominać ring na którym goście okładają się błotem. Taki polityczny konkurs mokrego podkoszulka. Tak przynajmniej sądzę oglądając widzów, których Lis tam wpuszcza. Najpierw obowiązuje tam sekciarski podział na tych, co są za i tych, co są przeciw. Połówki publiczności klaszczą gorąco na przemian i ryczą, gdy im się coś nie podoba. Co więcej - mają ze sobą transparenty i inne gadżety. Generalnie - robi się tam dziwny jarmark.

Wracając jeszcze do Najsztuba i Żakowskiego, oto argumentują oni do polityków:

'To błąd, ponieważ prezydent, premier i ministrowie są naszą własnością' - podkreślił dziennikarz.

Co do zasady mają rację - politycy - a przynajmniej ci z najwyższych urzędów, pełnią służbę publiczną i za pomocą mediów informują swoich wyborców o tym, co robią. Ale ten argument choć słuszny, wydaje się całkiem jałowy - nie wie, kogo on ma przekonać? Przecież zwykły hoi polloi, widząc happening dziennikarzy zwyczajnie przyklaśnie i obliże się myśląc: dobrze im! ktoś im dokopał - czyli autorzy tok2szok co najwyżej wystawią się na pośmiewisko. Niczego nie zyskają.