Wczoraj zabrałem się za ponową lekturę esejów Michaela Oakeshotta - mojej dawnej lektury bodaj na zajęciach z historii doktryn politycznych. I wtedy przyszło mi na myślę, że do diaska niewiele pamiętam z lektur szkolnych.

Ja wiem - co innego lektury ze studiów, a co innego szkoła podstawowa/średnia :) Ale właśnie lektury szkolne - przynajmniej teoretycznie - powinny lepiej się wbić w pamięć.A u mnie z tym jest bardzo marnie.

Trochę cholerka mnie to zastanowiło. Głównie dlatego, że w zasadzie pamiętam wyłącznie trzy tytuły. Najpierw Nad Niemnem - książka, której nigdy nie przeczytałem a mimo to napisałem o niej bodaj trzy wypracowania i byłem obszernie dwukrotnie odpytywany przez polonistkę. Pewnie w tym etepie mojego rozwoju humanistycznego znienawidziłem polonistów. Ale żeby była jasność - te wypracownia i odpowiedzi były ocenione pozytywnie - jedna z nich na piątkę. Znałem książkę Orzeszkowej względnie dobrze, bo moja koleżanka ją przeczytała i ustnie - bardzo detalicznie - mi ją streściła.
Więc 'Nad Niemnem' pamiętałem dlatego, iż była to bodaj pierwsza lektura szkolna, którą świdomie i celowo zignorowałem i nie przeczytałem. Czyli było to poniekąd wspomnienie przykre i dość mało komfortowe. W końcu byłem zdolnym, ale leniwym uczniakiem

Potem bardzo sympatyczne wspomnienia Trylogii Sienkiewicza - sympatyczne dlatego, że czytałem te książki leżakując w szpitalu: więc bez stresu i presji czasu. Pełny komfort. A przy tym to są świetne przygodówki.

I koniec końców - ostatnie dzieło, które zechciałem byłem zapamiętać: Wesele. Dzieło Wyspiańskiego było - chyba jedynym - moim odkryciem w świecie literatury szkolnej. Serio.
Biorąc ten dramat do ręki myślałem, że oto kolejny koszmar uczniowski nadchodzi: poezyja... wieszcze narodowe etc.
Ale pomyliłem się. Wyspiański zaskoczył mnie tym, że umiał w niezwykle inteligentny sposób wziąć swoje codzienne doświadczenie - knajpiano-krytyczno-plastyczne i przekuć w żywy, poruszający obraz w którym co chwilę znajdywałem jakieś nowe sensy i odniesienia. To było cholernie pouczające na nastolatka jakim wtedy byłem.