W czasie mroźnej zimy są dwa zjawiska, które powodują zmrażanie krwi w moich żyłach.

Po pierwsze: rowerzyści.
Podziwiam ich determinację - przecież nie chodzi tylko o to, że im tyłki zmarzną. Ja myślę, że oni się koszmarnie męczą jeżdżąc na wąskich oponach swoich jednosladów w breji pośniegowej lub na szklistym lodzie.

Po drugie: siksy z gołymi brzuchami.
O mało nie odpadłem, gdy to zobaczyłem - u góry gustowny kożuszek z kapuzą otoczoną misiowym futerkiem, ale jak się pochyliła, to spod kurteczki wyzierał na potęgę made in solarium brzuszek!
Normalnie: słów mi brak.