Oto coraz chętnie oglądam dziennik podawany przez Polsat - ten pod przywództwem Lisa i prowadzony przez Smoktunowicz.
Oto wczoraj był taki sobie materialik dotyczący korporacji zawodowej adwokatów. Kontekst był znany: bezczelne manipulacje adwokatów, obrońców w procesie FOZZ. Intencja dziennikarza/y była postawiona wyraźnie: korporacjom zawodowym, adwokackim - mówimy NIE.
Ale mnie rozbroiło i powaliło wyjaśnienie, jakie podał Tadeusz de Virion dlaczego palestra adwokacka jest zamknięta i zasilana głównie z progenitury samych adwokatów.

Zdaniem mecenasa dzieje się tak dlatego, że dzieci adwokatów posiadają wrodzone predyspozycje do tego zawodu.
... kto by pomyślał ... prawda? I jakie proste!
Boże ... toż nawet nie ma z tym co dyskutować. Można tylko z politowaniem pokiwać głową. Jakie to rozczarowujące.
I - rzecz jasna - wcale nie chodzi o pradawny spór psychologii wychowawczej między zwolennikami predyspozycji wrodzonych i wpływów środowiska.
Słowa de Viriona tchną ciemnotą i zabobonem.
Tak sobie pomyślałem, że znam kilkoro polonistów - niektórzy z nich to słabi poloniści. I ucieszyłem się, bo nauczyciele - w odróżnienieu od adwokatury - nie są zamkniętą korporacją zawodową i jest szansa, iż dzieci miernych polonistów nie zostaną polonistami... oby.