dodane dotąd komentarze
Uuuu... Faktycznie, zestresowało się dziecko bardzo. Niefajnie :/
hej ho,
u nas bylo tak ze chlopakow wyslalismy do zlobka w ubieglym roku (dlatego w tym roku zmiana u jednego grupy u drugiego zlobek->przedszkole przeszla bezproblemowo), to powiem Ci ze Kuba robil taka zadyme przez caly wrzesien, juz tez bylismy na skraju desperacji i zaczelismy szukac mu opiekunki. W zlobku raz mnie nakryla dyrektorka ze zanim oddam Kube to mu staram sie cos tlumaczyc etc etc a mam zostawic i pojsc ... i tak tez zaczalem robic - po dwoch dniach zaczelo mu przechodzic. a gdy juz nastal pazdziernik caly zlobek ucichl bo w koncu nie jeden kuba sie tam darl
. szkoda krzychu ze zabraliscie malego z przedszkola :/
Grześku - jak sam się pewnie zorientowałeś: nie mieliśmy innego wyjścia, bo sprawy zaszły za daleko. Gdyby problemy z adaptacją dotyczyły tylko samego zachowania się Kacpra podczas pobytu w przedszkolu, to ciągnęlibyśmy to dalej. Ale tu zwyczajnie dzieciak za bardzo to przeżywał. Jak na jego dziecięcą psychikę to było obecnie za wiele.
Pamiętać też należy, że to był skok na głęboką wodę - z domu, do przedszkola - bez pośrednictwa żłobka.
Posłaliśmy Kacperka do przedszkola głównie z tego powodu, że cena opiekunki zaczęła rosnąć, a dziadkowie nie byli w stanie poradzić sobie z malcem, który - pewnie jak to każdy chłopak - wymagał sporego wysiłku (tym bardziej kiedy jeszcze robił w pieluchę). Paulinka tez miała dwa podejścia do przedszkola i udało się ją w nim umieścić gdy skończyła 4 lata. Przy pierwszym jej podejściu wyeliminowały ją choroby i - w drugiej kolejności - proste problemy aklimatyzacyjne z rówieśnikami. Choć trudno tu o porównanie naszych dwóch pociech, bo dziewczynki są z Wenus, a chłopcy z Marsa, rajt? ![]()
A mnie się wydaje, że słusznie zrobiliście. Dzieciaki naprawdę różnie reagują i sami widzicie, kiedy dziecku jest z dnia na dzień coraz gorzej. Pewnie trzeba dać mu jeszcze trochę czasu... My rwaliśmy włosy z głowy jak Majka zmieniła przedszkole. W życiu nie wyobrażałam sobie, że w tak krótkim czasie z roześmianego i wesołego dzieciaka zrobi się zahukana, płacząca i wystraszona istotka kompletnie pozbawiona poczucia własnej wartości, dla świętego spokoju siedząca osiem godzin w kącie bez słowa. Ponieważ panie przedszkolanki nie widziały większego problemu mimo prób i szukania z naszej strony sposobu na pomoc w adaptacji podjęliśmy szybką decyzję i jeździmy do przedszkola pół miasta dalej. Już po pierwszym dniu w "starym" przedszkolu wrócił nasz wyluzowany i wyszczerzony Majek ... a z przedszkolakami tak jest czasem bywa za wcześnie. Trzymam kciuki za drugie podejście za czas jakiś. Pozdr.
Ja też myślę, że dobrze, że zabraliście Kacpra z przedszkola. Co innego, jeśli mal00ch popłakuje, kiedy się go zostawia a po południu rozradowany opowiada wrażenia. Kacper za mocno to przeżywa - pewno w końcu albo nasiliły by się objawy psychosomatyczne - na przykład zaczął by gorączkować, albo cóś - albo zamknął by się w sobie. I straciłby zaufanie do Was i do świata.
Kiedy dziecko idzie do szkoły, bada się jego dojrzałość szkolną. Znajomy imiennik naszego Mi właśnie z racji wrażliwości ponad przeciętną poszedł do I klasy rok później. Zapytany o wiek mówił: "Mam sześć lat, a właściwie to siedem, ale mamusia mnie odroczyła" ![]()
Dziwne więc, że dojrzałości przedszkolnej nikt nie mierzy na poważnie - poza tym osławionym siusianiem na w nocnik :/
Myślę tylko, że może fajnie by było, gdyby Kacper z Dziadkami, albo z Wami chodził w jakieś miejsce, gdzie są krótkie i w towarzystwie opiekunów zajęcia? Jakieś ognisko muzyczne, albo coś? Uczyłby się bycia w grupie i tego, że nawet jak stoi się do Mamy plecami, to ona i tak jest i kocha ![]()
Dobra decyzja. Ja należę do osób, które do przedszkola "nie przyjęły się". Chociaż po porównaniu z doświadczeniami znajomych którzy do przedszkoli chodzili wyszło na jaw, że przedszkole do którego chodziłem nie było zbyt przyjazne. Do dzisiaj pamiętam przedszkolankę która stoi nade mną i w czasie leżakowania pilnuje czy czasem nie otwieram oczu. Było też wmuszanie jedzenia na siłę itp. aż w końcu zrobiłem to co Kacper. Zwróciłem krupnik na panią przedszkolankę co poskutkowało postawieniem w kącie i prośbą do rodziców o zabranie mnie z przedszkola bo jestem aspołeczny ![]()
Myślę tylko, że może fajnie by było, gdyby Kacper z Dziadkami, albo z Wami chodził w jakieś miejsce, gdzie są krótkie i w towarzystwie opiekunów zajęcia? Jakieś ognisko muzyczne, albo coś? Uczyłby się bycia w grupie i tego, że nawet jak stoi się do Mamy plecami, to ona i tak jest i kocha
Owszem - jest podobny plan: jego koleżka zza płota chodzi do trzygodzinnego przedszkola i Kacper pytany, czy poszedłby z nim do przedszkola reaguje na to bardzo pozytywnie. Drobny problem polega tu na tym, że Kuba jest dwa lata starszy i obaj raczej nie byliby w tej samej grupie.
Ale zobaczymy jak to będzie...





![[Valid RSS]](http://born66.net/skins/v5/validRSS.gif)



