dodane dotąd komentarze
Kpisz sobie Krzychu? Przerobienie 18 obowiązkowych książek w TRZY LATA jest takim wyzwaniem dla nauczycieli??? W ostatniej klasie gimnazjum jest do przeczytania bodajże SIEDEM książek przez CAŁY rok szkolny. To jest wyzwaniem dla nauczyciela???
Bogowie, chrońcie ten kraj...
Wina jest tylko i wyłącznie nauczycieli. Mają minimum programowe, wiedzą kiedy będą odbywały się egzaminy, niechaj planują swoje lekcje jak trzeba. Też chodziłem do 6,7 i 8 klasy wówczas szkoły podstawowej. I jakoś nauczycielom udawało się zmierzyć z "cielęcym i pełnym głupoty wiekiem dojrzewającej młodzieży".
CoSTa:
Moja chata z kraja, ale:
"Testy gimnazjalne układa się zgodnie z tzw. standardami egzaminacyjnymi. Ich celem jest sprawdzenie takich umiejętności uczniów jak interpretowanie tekstów, dostrzeganie środków wyrazu, szukanie informacji. Ani słowa o sprawdzaniu konkretnej wiedzy czy o lekturach.
Tak zresztą wyglądały wszystkie egzaminy gimnazjalne od siedmiu lat. Uczniowie dostawali fragmenty prozy czy wiersze do analizy. A do rozprawek mogli dobrać dowolną lekturę."
Jak się ma do tego "Napisz charakterystykę wybranego bohatera"? No nijak się ma. To zresztą od dawna obowiązujący kanon trzepania na wszelkich egzaminach bzdurnych wypracowań, w których lepiej oceni się tego, kto na co dzień nie czyta wcale i z obowiązku przebrnął przez "Nad Niemnem" (najnudniejsza książka świata IMO) niż tego, kto czyta dużo i to lepszych książek, niekoniecznie ze spisu lektur. Ja pisemną pracę maturalną oparłem na "Smętarzu dla zwierzaków" Kinga, ale miałem akurat trochę szczęścia, bo lektury czytałem po łebkach.
"jakoś nauczycielom udawało się zmierzyć z "cielęcym i pełnym głupoty wiekiem dojrzewającej młodzieży""
CoSTa, nie wiesz, po prostu nie wiesz jak wygląda dzisiejsza szkoła. Dziś rzeczy kiedyś nie do pomyślenia, w przysłowiowej pale się nie mieszczące są na porządku dziennym. Dziś nauczyciel staje przed wyborem czy podnieść głos, czy dostać w pysk od ucznia. Tak to wygląda "na dole" - nasze czasy to kompletnie inna epoka.
CoSta - właśnie ci wyjaśniłem, że taka jest szara skrzecząca rzeczywistość. Tobie i mnie się udało. Ale niektórym nie ...
@byte
100% racji - rzeczywistość gimnazjalna bywa przerażająca. CoSta przekona się o tym za parę lat ![]()
Nie wierze Wam panowie, po prostu nie wierzę. Przez kilkanaście lat dokładnie nic się nie zmieniło prócz standardów nauczania - trudnych uczniów mieliśmy i my w szkole ale nikt nie miał obaw by ich temperować a rodziców przeczołgać przez gabinet nie tylko dyrektorski, jeśli trzeba było. Wiem to najlepiej - wyleciałem z liceum na dwa tygodnie przed maturami za chamskie wybryki (i kilku innych kolesi wraz ze mną).
Po co uczy się tę młodzież i czego, skoro najwidoczniej tresuje się ją do rozwiązywania testów a gdy nie daj boże ktoś każe zrobić coś innego niż rutyna wieloletnia nakazuje (ale co program jak najbardziej obejmuje) to już się dzieją rzeczy straszne? To jest po prostu porażka nauczania i nie ma co zwalać na "doły" czy co tam jeszcze. To są panowie efekty braku pracy z młodzieżą. Nie tylko nauczycieli ale przede wszystkim - rodziców.
Test nie obejmujący sprawdzania konkretnej wiedzy... Matko, z definicji test to właśnie sprawdzanie konkretnej wiedzy! Problemu by nie było, gdyby nakazano pisać charakterystykę bohatera z dowolnie wybranej lektury obowiązkowej - ten biedny gimnazjalista obarczony obowiązkiem przeczytania siedmiu książek przez cały rok być może byłby w stanie coś wybrać. Mam nadzieję, że by nie było bo jeszcze by się okazało, że jakiś promil szkół W OGÓLE nie przerabia lektur szkolnych i co wtedy? Napisanie charakterystyki bohatera lektury to PODSTAWOWA umiejętność wynoszona ze szkoły for christ sake. Czy to także już odpuszczono w imię odciążania programów, z którymi Wy sami jeszcze nie tak dawno dawaliście sobie radę, i z tego co kojarzę to chyba całkiem nieźle?
Nauczyciel, który doprowadza do sytuacji, w której ma wybór czy podnieść głos, czy dostać w japę, nie może uczyć w szkole. Taka alternatywa oznacza nieprzygotowanie do pracy z młodzieżą i brak umiejętności zapanowania nad szczylami.
I na koniec - problem dotyczy ponoć 1 procenta uczniów. Nauczyciele pozostałych 99% jakoś się wyrobili z programem i przygotowali swoich uczniów lepiej lub gorzej. Bez komentarza.
To i ja dodam swoje 3 grosze.
Za moich czasów także była trudna młodzież, ale jakoś nie było większych problemów np. z lekturami. Ci co nie chcieli współpracować z nauczycielem, sami robili sobie krzywdę.
Niedawno spotkałam ciekawy przypadek. Chłopiec uczący się w liceum przyznał się, że manipulują nauczycielami w taki sposób, że sami rezygnują z nauczania i lecą, tylko z minimum programowym. Na lekcjach maja podobno takie luzy, że spokojnie maja czas na głupoty. Nie wiem, czy wierzyć, czy nie, ale końcowe zdanie, a w zasadzie pytanie ścięło mnie z nóg. Ów chłopiec zapytał się, czy zrobię za niego kilka zadań z kilku przedmiotów w tym z polskiego...
Za moich czasów dostałby po łbie, ale teraz, to ani rusz takiego.
Jeszcze jedna zaleta - moi poloniści (inni nauczyciele też) polecali dodatkowe, przydatne lektury i inne materiały - teraz to podobno nazywa się znęcaniem nad uczniem...
Nic dziwnego, że populacja inteligentnej młodzieży jest na wyginięciu...
Minimum programowe -> zgaduje, że chodziło mu o jakieś super minimalne wymagania lub zupełny ich brak. Ponownie zaznaczam, że nie daję do końca temu wiary.





![[Valid RSS]](http://born66.net/skins/v5/validRSS.gif)



