Jak w tytule. Dlaczego pierwsza? Bo jakoś nokie mnie nie powalały jako telefony. Moje pierwsze komórki były marki Siemens, a potem zostałem - i jestem nadal - fanem Sony Ericsson. Są najlepsze. Nawet jesienią przy przedłużaniu umowy w erze zamówiłem sobie SE 550i.

550i jest świetnym telefonem. Ale przestała mi odpowiadać jego licha, plastikowa i trzeszcząca budowa. W codziennym używaniu sprawia wrażenie delikatnej zabawki. A tego nie lubię.

N70 zobaczyłem jakieś półtora roku temu - wtedy był to telefon z wyższej półki, tzw. byznesowy. Obecnie jest to raczej przeciętna konstrukcja pod względem funkcjonalności. Ale ma to, co lubię - jest dość solidnym klocem. Szeroki i ciężki telefon wybornie mi leży w ręce. Wyświetlacz jest wystarczająco duży. W razie nagłej potrzeby mogę założyć do niego zewnętrzną pamięć. Do tego komplet zabawek biurowych - terminarz, budzik, notatnik. Dla mnie dość. Nie lecę na wodotryski foto-wideo, którymi nęcą producenci telefonów. Telefon służy do rozmawiania na odległość. Ot, tyle. Do zdjęć mam aparaty fotograficzne.

N70 ma jakiś system operacyjny - symbian - w moim egzemplarzu jest najnowszy (?) firmware, więc pulpity oraz menusy otwierają się szybko. Niestety - telefon trzyma w zasadzie tylko trzy dni, maksymalnie cztery. Sony Ericsson 550i trzymał co najmniej tydzień. Jednak ponieważ Nokia jest dość popularna, to nie mam problemu z podładowaniem wyładowanej baterii. Denerwujące jest to, iż bateria rozładowuje się niemal bezgłośnie - jak przeoczysz zanikający pasek stanu baterii, to możesz ku swojemu zaskoczeniu odkryć, że telefon się wyłączył... 550tka przed wyłączeniem się piszczał, bzyczała i w ogóle dawała znać ...

Ale może ja jeszcze nie znam dostatecznie N70 i jest w nim jakaś tajna opcja, która włącza bardziej natarczywe powiadomienia o wyczerpywaniu się baterii? Sam nie wiem. Przejrzałem już podręcznik, ale wydał mi się - delikatnie mówiąc - mało przejrzysty.