W okolicach świątecznych zrobiłem sobie urlop. Wczoraj wróciłem do roboty :)
Ten urlop był wyborny - wracając czułem, że zwyczajnie naładowałem akumulatory. A o to przecież chodziło. Przy okazji doświadczyłem ciekawego syndromu urlopowego: oto pewnego dnia poczułem, że znów jest fura naczyń do zmywania ....

Tiaaa...