Planowo oderwałem się od spraw publicznych. I to wiele lat temu. Oczywiście nigdy nie było tak, że nie wiedziałem, co się dzieje i dlaczego. Miałem i mam nadal jakiś tam ogląd rzeczy społecznych i politycznych. Ale nie wzbudzają one we mnie poważniejszych emocji.

Jednak ostatnie wydarzenia związane najpierw ze strajkiem lekarzy, a obecnie także i pielęgniarek zbudzają dość niepokojące myśli: kto tu u diaska stracił kontakt z rzeczywistością? Kto odciął tę istotną dla życia pępowinę łączącą nas z poczuciem zdrowego rozsądku i prostym przewidywaniem przyszłości?

Kolejno - od kilku miesięcy wiadomo było, że strajk lekarzy będzie. A jednak rząd Kaczyńskiego nie ma gotowego planu naprawczego. Żadnego. I to widać do dziś. Następnie - lekarze uzasadniają strajk swoimi rzekomo niskimi zarobkami. Wszystko w porządku, ale nie znam żadnej sytuacji, kiedy studia medyczne nie miałyby kandydatów na studia. Widzieliście kiedyś kierunek medyczny w którym nie byłoby chętnych na studia? Ja nie znam takiego przypadku. Gdyby argumentacja reprezentantów OZZL była dorzeczna, to przecież nikt nie chciałby studiować ładnych parę lat ciężkich studiów, żeby potem klepać biedę! Więcej - lekarze nie posyłaliby tam swoich dzieci na studia. A jak jest w rzeczywistości - wszyscy widzą.
Kolejna próbka utraty związku z rzeczywistością - lekarze składają wymówienia. Sprawa nie jest błaha. Zakładając, że okres wypowiedzenia to zwykle trzy miesiące, oznacza to, iż w początkach września lub na przełomie września i października wiele szpitali w Polsce zostanie pozbawionych kadry. Zgoda - niektórzy z tych, co składają wymówienia zostanie zatrudnionych na indywidualne umowy, ale to istotnie nie zmienia sytuacji.

I teraz na koniec wydarzenia z ostatnich godzin - czyli tzw. 'ewakuacje' szpitala na Barskiej.
Pokazują one jedno - impas, ślepy zaułek. Brak pomysłu na ciąg dalszy. W pewnym sensie jasno pokazuje to manifest moralny opublikowany przez prof. Bartoszewskiego. jednak nie podzielam oceny Bartoszewskiego, który wskazuje na powołanie lekarzy. Sprawa jest bardziej skomplikowana. Właśnie dlatego, że głodujący lekarze z Barskiej zaczynali sami stanowić zagrożenie dla swoich pacjentów, dlatego nie mogli dłużej nimi się opiekować! Kto chce być operowany przez chirurga na skraju wyczerpania głodowego? Tego nawet Bartoszewski nie zechciałby. Z innej strony - psim obowiązkiem władzy jest zapewnienie nam, obywatelom tego kraju opieki zdrowotnej. Zdarzenia z Barskiej dowodzą, iż władza tego obowiązku nie spełnia.

Zaczynam Bogu dziękować, że aktualnie moi bliscy nie wymagają opieki szpitalnej.
Kończąc - życzę wam i sobie dobrego zdrowia.