kotroler Nissanakotroler wału korbowego

Jak w temacie - takie małe ustrojstwo, a dało mi ostro popalić.
Wracam sobie po tygodniu pracy do Andrychowa. Jazda nawet dobra, jestem na dwupasmówce myślenickiej, akurat zjeżdżam z najwyższego wzniesienia, na liczniku ok. 120 km/h i nagle cisza... motor zgasł. Zwyczajnie - nie ma go.

W tym momencie nie ma wspomagania kierownicy ani hamulców. Dzięki Bogu przede mną obydwa pasy były puste, a za moimi plecami nikt nie zbierał się do jakiegoś manewru. Nie straciłem głowy i po zmianie pasa na lprawy zacząłem z dużym trudem wyhamowywać pojazd. Zatrzymałem się po jakimś 1,5 km w zatoczce przystaniu autobusowego. Do Andrychowa wróciłem na lawecie.

Po weekendzie przyszła diagnoza z specjalistycznego zakładu elektromechanicznego: padł kontroler położenia wału korbowego. Macie drania na zdjęciach powyżej.

I tak stałem się uboższy o ~1100 zł (sam kontroler to ledwo 400 zł).