Właśnie tiwi reżimowa puszcza (jak się to nazywa) drugi sezon genialnego filmu Patryka Vegi Pitbull. Bardzo przytomnie poprzedzono to przypomnieniem sezonu pierwszego. I tu pada jeden z moich ulubionych dialogów polskiego kina ostatnich lat - mianowicie jest to scena, kiedy jeden z policjantów - ksywa Despero (Marcin Dorociński) - opowiada córkom znajomej bajkę na dobranoc. Jest to bajka o Jasiu i Małgosi:

On przedzierał się przez ten las ...
a co robił on?
.. no szedł po poszlakach, a wszystkie ślady prowadziły do tego lasu. I tam był ten domek na kurzej łapce. Wciągnął się na jedne ręce i dostał się tam do tego domku. No i wyszła ta jędza ... Baba Jaga, nie? I on się jej pyta z początku grzecznie: gdzie jest Jasiu i Małgosia? A ona ścieme zaczęła walić, że nie ma tutaj Jasia i Małgosi. No i nagle - ni z tego, ni z owego - zza niej z dołka oni wyskoczyli, bo ich wcześniej pouczył jak trzeba postępować w przypadku porwania, nie? czy też uprowadzenia czy czegoś takiego... haraczy, nie? I oni wyskoczyli, odwrócili jej uwagę, on ją wtedy obezwładnił... no i dalej było tak, że ... jutro się dowiecie, jak będziecie spać.