Przychodzę jak biały człowiek po porannym skłoszu do fabryki, otwieram ten cały Internet i tu bach! Wprost między oczy taki materiał (wersja PDF). Odrobinę zwątpiłem: oto rozsyłanie zoofilii jest w Rzeczpospolitej dozwolone!

Otóż taki jest morał jasno wynikający z dochodzenia, które wykonał Filip Barche, od lat zaangażowany w ochronę zwierząt - podkreślam to ostatnie: oto prokuratura i Policja ignorują sprawę,a jakiś (zapewne lewacki) ekolog wziął to sobie do serca. I chwała mu za to. Wyciągnął na światło dzienne poważną niedoróbkę. Filip Barche interesował się zaledwie losem zwierzaków - sprawa propagowania perwersji to rzecz (zapewne) drugo- lub trzeciorzędna. Tym niemniej dla mnie to jest skandal: istnienie prawa, które toleruje zboczenia i pozwala na publiczny jego żywot - nawet jeśli jest on ograniczony.

Okazało się, iż zboczeńcy

podawali też namiary na osoby, które wynajmują zwierzęta szkolone, by zaspokajać potrzeby kobiet lub mężczyzn. - Najczęściej samce, średnich i dużych ras. Za kilkaset złotych - zależnie od tego, gdzie trzeba dowieźć psa, na jak długo i jakie zachcianki ma spełniać

Policja otrzymała od Barche komplet materiałów, a mimo to sprawę umorzyła.

Rozsyłanie zdjęć i filmów z zoofilią pocztą elektroniczną do konkretnych osób nie jest rozpowszechnianiem pornografii. Można by o tym mówić, gdyby te rzeczy trafiały do większego kręgu odbiorców lub były prezentowane na ogólnodostępnej stronie internetowej - tłumaczy Maciej Kujawski, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.
Przepis, który karze rozpowszechnianie pornografii ze zwierzętami, karze też jej posiadanie. - Ale przestępstwem jest tylko takie posiadanie, które ma służyć rozpowszechnianiu. Inaczej niż przy posiadaniu materiałów z pedofilią. To jest karane bez żadnych warunków - tłumaczy prokurator.
Czy za rozpowszechnianie zoofilii ktoś został kiedyś skazany? Ministerstwo Sprawiedliwości nie podaje dokładnych statystyk - informacje o skazaniach za to przestępstwo podawane są łącznie z danymi o skazaniach za rozpowszechnianie pedofilii.

I smaczek dodatkowy - czyli słowa biegłego seksuologa sądowego z certyfikatem Polskiego Towarzystwa Seksuologicznego:

Opisy zachowań zoofilnych pojawiają się przy okazji - np. gdy analizuje się życiorysy seryjnych zabójców seksualnych lub gwałcicieli. Znaczny odsetek takich osób miał w dzieciństwie zachowania zoofilne lub sadystyczne wobec zwierząt.

Ja się zwyczajnie dziwię i po krótki zastanowieniu wpadam w osłupienie pomieszane z przerażeniem. Ciekaw jestem, czy sprawa zwróci uwagę obecnej koalicji, która mieni się - przynajmniej mowa o PiS - posiadaniem kręgosłupa moralnego.
Rozumiem, że sprawę wyciągnęła gazeta z (cokolwiek to znaczy) układu i znaczna część artykułu, to biadolenie, czy aby szkodliwa perwersja nie szkodzi ... zwierzakom (sic!)! - ale całość powoduje jeżenie się włosów na ciele.

No to jak panie pośle Piłka (także tu) - podejmie pan wyzwanie legislacyjne wraz z panem ministrem Ziobro?
Przydałoby się. Nie ironizuję.