Czy wam ręka drży przy płaceniu abonamentu TV? Chodzi o abonament na publiczną telewizję, która ma rzekomo pełnić (bliżej niedookreśloną) misję (w domyśle: społeczną). Oto czytam sobie:

Dyrektor biura zarządu byłego prezesa TVP Jana Dworaka Tomasz Posadzki na pożegnanie ze spółką dostał 280 tys. złotych odprawy [...] Oprócz odprawy, Posadzki skasował dodatkowo 82 tys. złotych wynagrodzenia w związku z trzymiesięcznym okresem wypowiedzenia. Umowa, którą podpisał z nim Dworak, gwarantowała mu dodatkowo 288 tys. złotych rekompensaty w związku z zakazem pracy u konkurencji.

Za Wirtualnemedia.
Nieźle, prawda? Ja rozumiem, że mamy do czynienia z wysoką szyszką korporacyjną, ale cholerka to życie w Wawie jest diablo drogie, skoro miesięcznie dyrektor od exchange'a (czytaj: sprawy korporacyjne) dostawał czystej pensji 27 tysięcy peelenów?

I na dodatek:

Równie sowicie została wyceniona druga kadencja Dworaka na stanowisku prezesa TVP. Spółka na odchodne musiała mu wypłacić 107 tys. złotych (59 tys. w związku z okresem wypowiedzenia i 48 tys. odprawy). Wziąwszy pod uwagę, że kadencja trwała zaledwie cztery dni, każdy jej dzień kosztował Telewizję dokładnie 26 tys. złotych - wylicza 'ŻW'.

Wiem już dokładnie, czemu peerelowskie komedie Bareji (i.in.) święcą ostatnimi czasy swój renesans - pamiętacie chyba zdanie: bo mój mąż jest z zawodu dyrektorem ....

Jednak rozwaliło mnie rzekome uzasadnienie takich wypłat dla Posadzkiego:

W dużej mierze wiąże się to z tym, że byłym pracownikom telewizji publicznej bardzo trudno znaleźć pracę

Zwyczajnie można paść pyskiem na posadzkę ze śmiechu.
... no może ze śmiechem przez łzy.