Slepy los sprawił, że wczoraj obejrzałem program publicystyczno-rozrywkowy Teraz My. Zgodnie z moimi oczekiwaniami miałem chwilę rozrywki - zaproszony do studia poseł PiSu był biedny i nie bardzo wiedział, co ma bidula powiedzieć? No to przyznał, że jego kolega z rządu premiera czwartej rzeczpospolitej odnowy moralnej robił notatki na życzenie pani Beger - zapisywał te stanowiska, które ona chciała i te pozycje na listach wyborczych.
To było zabawne.
Bo cała reszta dość nudna i bez większej sensacji.

Otóż dziwię się całemu dymowi, jaki podniosły niektóre media w tej sprawie. Przecież nic wielkiego się nie stało! Oczywiście media są pod wpływem platformersów i chcą rozbić - lub co najmniej nadgryźć - trzon moralnej czwartej RP.
Dziś rano w Trójce spokojnie i rzeczowo libertyńskim dziennikarzom sprawę objaśnił poseł PiS Cymański:
a. że po (a) to żadne przekupstwo, ale normalne negocjacje przed wejściem do koalicji rządowej;
b. Beger sama przyszła do PiS po prośbie;
c. że po (c) takie negocjacje to abecadło polityki i godbe pochwały abecadło;
d. że po (d) ewentualne odium - jeśli ktoś tam widzi cokolwiek nagannego - spada na Platformę Obywatelską, bo jej zaprzaństwo i krecia robota brutalnie wepchnęło Katonów z PiS w objęcia oślizłej i ubeckiej Samoobrony.

Być może przez przeoczenie Cymański nie zahaczył o intrygujący wątek pokrywania weksli rozłamowców Samoobrony z kasy państwa polskiego - bo przecież czwarta jest hojna i współczująca.

I opinie Cymańskiego to zapewne będzie oficjalna linia PiSu w tej sprawie. Tak się spodziewam..

Więc w mojej ocenie ta linia argumentacji jest jak najbardziej skuteczna i przekonująca. Beger nie będzie i nie może być miarą poziomu moralnego polskiej klasy politycznej. Przeciwnie - cała akcja jeszcze bardziej wzmocni Kaczyńskich i ich ugrupowanie, bo spowoduje obniżenie frekwencji w czasie ewentualnych wyborów parlamentarnych późną jesienią br. O ile w ogóle do nich dojdzie. Podobnie będzie też w wyborach samorządowych.

Śmiesznej akcji marszu ulicznego Platformy przeciw rządom PiSu nie wspomnę przez litość.

Ale przypuśćmy, że ta drobna burza w szklance wody sodowej marki Beger cokolwiek przyniesie. Ale co? Co najwyżej to, że Lipiński pójdzie w odstawkę - może nawet nie będzie jego dymisji. Mojzesowicz tu się nie liczy - jest tylko dysydentem.
Szanownym Czytlenikom niniejszej notki zwracam uwagę na zachowanie negocjatorów PiSu - chodzi o PSL Pawlaka: otóż oni stawiają jedno pytanie - czy premier Kaczyński wiedział o tych negocjacjach Lipińskiego z Beger i czy autoryzował ten proceder?
I jak wam się wydaje, co premier na to?