dodane dotąd komentarze
"pooolska, mieszkam w pooolsce, mieszkam w pooolsce, mieszkam tu, tu, tu..."
z każdym dniem ta piosenka staje się coraz bardziej aktualna. przegnębiające :/
No domiar tego taki ktoś wyjeżdza, a Herr ( ten skoczek ) rzucił, że chciałby startować dla Polski i nasi już będą mu dywany pod nogami rozwijać.
A tu mieli diament czystej wody z osiągnięciami.
Przygnębiające i przerażające. I niech taki A.W. twierdzi, że panikujemy, że boimy się rozliczenia przeszłości... Ale tak naprawdę to przyszłość jest przerażająca a nie przeszłośc...
Nie ma się co dziwić. Sport i życie normalnych ludzi mało się różni. Tu i tu takie same prawa obowiązują. Emigracja do Irlandii czy Korzeniowski do USA to normalne. Na pocieszenie mogę podać, że nie tylko u nas są marnowane szanse, niweczone dobre perspektywy.
@salvadhor
Rzekłeś. Ja się boję jednego - że taki Korzeniowski nauczony gorzkim doświadczeniem w pewnym momencie uzna, iż w sumie, to polski paszport nie ma dla niego znaczenia i w następnej olompiadzie będzie zdobywał medale dla USA.
Oby tak się nie stało.
@waltharius
Mam identyczne odczucie. Ale fakty są jakie są - nasi współobywatele wybierają np. PiS dlatego, że właśnie on im takie rzeczy do głowy kładzie! Że przeszłość agenturalna jest gorsza niż teraźniejszość pełna złych rzeczy. No cóż ....
@Sebastian
Spoko - ja wiem, że gdzie indziej też jest poruta i to w świetle kamer. Ale wierz mi - to żadne pocieszenie.
I jeszcze jedno: ja nie obawiam się tego, że Korzeniowski będzie miał sponsora i będzie mógł harmonijnie połączyć treningi z nauką w szkole i w efekcie być może osinie jeszcze lepsze wyniki.
Ja się obawiam, że na podstawie tego, co go teraz spotyka on uzna, iż nic go z Polską nie łączy.
O ile mnie pamięć nie myli, jakiś czas temu LPR przyznała Korzeniowskiemu nagrodę prawdziwego Polaka, bo mimo propozycji obywatelstwa nie zmienił. Dziwne, że teraz Roman nie zadbał o pomoc nagrodzonemu przez partię sportowcowi.
A co do Korzeniowskiego, to myślę, że najważniejsze iż chce dalej się rozwijać, bo Panowie w Parlamencie nie chcą się nawet zwijać :]
<strong>@Krzysiek</strong>: Właśnie te słowa, że nic go z Polską nie łączy, w sporcie mają największe odbicie. Ze środowiska jakie ja znam a wiem ty jako kibic śledzisz mam tego wiele przykładów kiedy to tylko działacze (oni kształtują defacto przywiązanie do tego zawodu i ich działania odbijają się na samych zawodnikach/zawodniczkach) wskazują zachowania odrażające i odpychające od reprezentowania kraju. Jest kilka przykładów reprezentantek Polski pozostawionych na lodzie np. po kontuzjach. Brak żadnej pomocy, zainteresowania, wskazania opieki kadry nad kadrowiczkami. U facetów zresztą też są przykłady Siezieniewskiego, Prusa. To właśnie są drobne rzeczy, które też pokazują jak się wyrabia swoje odczucia. Inna sprawa to same zaległości pieniężne jakie tutaj też opisywałeś w stosunku do siatkarzy. Zaległości związków sportowych w stosunku do sportowców reprezentujących barwy naszego kraju to chleb powszedni. Dotyczy jak widać nawet będącej na fali popularności siatkówki.
W przypadku Korzeniowskiego wystarczyły tylko dobre chęci AWFu i jednak także dbanie o taki diament przez samo Ministarestwo Sportu. Niestety u nas tak to już jest - interesujesz nas tylko jak jest dzień startu. Na mecie nadchodzi czas zapomnienia.
Dość smutny ten twój wpis Sebastian, ale obawiam się, że prawdziwy.
jak wiele pozytywnej energii marnuje się u nas
Moim zdaniem, powodem do przerażenia jest nie tyle marnowanie pozytywnej energii, co jej absolutny brak. Przykłady ? Można mnożyć bez końca. Weźmy np. warunki prowadzenia działalności gospodarczej - mamy parę milionów obywateli, posiadających małe, kilku osobowe firmy. Gdyby te osoby
namówiły dwie kolejne (współmałżonka i dziecko) do poparcia złożonej z nich partii w wyborach - mają absoltuną większość wg. każdej możliwej ordynacji. I co... ? Nic. Nic się nie dzieje. Mogliby coś zrobić, ale nie robią. Większość absolwentów jest zadeklarowana na emigrację - przynajmniej tymczasową. Ostatecznie, z czegoś trzeba będzie po upadku ZUSu rodziców chociaż utrzymać. Państwo pozwala sobą poniewierać, więc praca dla niego wydaje się tracić sens.
Pracować dla ludzi ? Ale których ? Tych, dla których ex-SSman jest niedoścignionym autorytetem moralnym ? Pozostałe grupy - albo potrafią z nostalgią wspominać dawne czasy, albo nie interesuje ich już nic. To oczywiście uproszczenie, ale chyba nie tak dalekie od prawdy. Kiedyś było o tyle "dobrze" że zarówno Wielki Gwiaździsty Brat jak i Władze Obozowe były w jednym miejscu - w Moskwie. Dziś Wielki Gwiaździsty Brat jest za Atlantykiem, a Władze Obozowe - w Brukseli. Pokłon w jedną stronę, to wypięcie się w drugą; czyli natychmiastowy kop z tamtej strony...
Kiedyś z powodu byle podwyżki społeczeństwo wychodziło na ulice - dziś ? Proszę, wszystko oddaje się, jak nie przymierzając, wełnę postrzygaczom, a realna groźba bankructwa kraju jest zwyczajnie ignorowana... panuje powszechne niemal społeczne przyzwolenie (inaczej tego nazwać nie potrafię) na korupcję i wyczyny pijaków za kierownicą.
Dziś wyjątkowo pesymistycznie - ale gdzie tu miejsce na optymizm...? Za słowa czy postawę "[..]jeszcze nie zginęła, póki my [..]" można zostać najwyżej nazwanym nacjonalistycznym ksenofobem...





![[Valid RSS]](http://born66.net/skins/v5/validRSS.gif)



