Po długim okresie pustki wpadł mi w oko wyborny cycat z Tomasza Skłodowskiego, rzecznika MSWiA. Cycat w którym pracownik mówi o nieposzlakowanej osobowości swojego przełożonego - Ludwika Dorna:

Przyznaje, że premier był niezwykle zdenerwowany: - Premier państwa z tysiącletnią historią, humanista z wykształcenia, człowiek kulturalny i tolerancyjny miał straszyć kogoś, że go wywali z pracy? To nie te czasy, nie ta filozofia!

Całość dotyczy sytuacji, kiedy Dorn nie zechciał usiąść obok Giertycha i wziąć udziału w programie Doroty Gawryluk.

A wam jak się wydaje - czy Dorn groził i wrzeszczał na dziennikarkę?
:)