No tak - stało się. Dla mnie to blogowe wydarzenie tego półrocza: były premier Marcinkiewicz założył sobie blogaska! I to gdzie? W firmie matce! Szok.

Kapitalne posunięcie.

Oczywiście: bądźmy realistami - to nie jest blog, to jest tuba propagandowa. I to nie jest szczególna odwaga polityczna, czy obywatelska. Owszem: najzacieklejszymi wrogami PiSu są Internauci, ale dla Marcinkiewicza znaczy to tyle: tu też można się efektowanie pokazać i błysnąć. Pokazać nową twarz ludzkiego człowieka. To też jakaś karta przetargowa. W obie strony - czy to przeciwko Braciom, czy ku Paltformie. Tu i tu będą korzyści. przynajmniej propagandowe. nawet, jeśłi ten blog wyschnie z upływem czasu.

No i jest to spora sprawa dla Firmy Matki. Redakcja zaplusowała i to na maksa. Aż mi się chce sprawdzić, któż to nam ten prezencik sprawił ;)

A Były Premier robi swoje:

A kto wskazał w budżecie środki finansowe na becikowe, 2 tygodnie urlopów macierzyńskich, dożywianie dzieci, pomoc socjalną dla rolników, stypendia dla młodzieży i studentów, dopłaty do paliwa rolniczego i tysiące innych ważnych zadań państwa wobec obywateli? Kto to zrobił? Może opozycja, a może eksperci. To wszystko to też PR? Dalej… Kto przygotował ustawę o zamówieniach publicznych, sadach gospodarczych, biopaliwach, podatkach, sądach 24 godzinnych…. Kto przyciągnął wielkich i średnich inwestorów zagranicznych do naszego kraju? Przychodzą na piękne oczy? Może, ale w takim razie czyje? Może błękitne oczy? Wówczas zgoda. Chyba się chwalę. Więc kończę.

Gość jest zachwycający. Enyłej.

Jednak ludzkość ma tu podzielone opinie:

czy blog polityczny jest opłacalny