dodane dotąd komentarze
Ja jestem ZA! Bo jak się poruszam na rowerze, to widze w lusterku czy ten "za mną" jedzie czy nie! I to jest konkretne uzasadnienie
A ja jezdze z wlaczonymi caly czas. Mnie lepiej widac a reszte mam w d.. bo z przodu mam pol metra szwedzkiej stali. ![]()
Nie słyszałem wcześniej o tej akcji, ale ja osobiście jeźdżę na światłach. Bezpieczniej się czuję - bo jestem po prostu lepiej widoczny. A po naszych drogach niestety porusza się dużo ludzi którzy ze wzrokiem, koncentracją uwagi i rozsądkiem mają cos nie tak. I tacy właśnie mają mnie lepiej widzieć.
Ja jako pieszy
cieszę się z takiego pomysłu. Przechodząc przez ulicę często nie wiem czy coś tam z daleka jedzie czy stoi.
Mówisz o obniżaniu wymagań - i to niewątpliwie racja, z tym że wymagania obniżone są już teraz. 31 marca wszyscy zgodnie wyłączają światła, a w warunkach złej widoczności włączą je tylko nieliczni.
Ja ze swoją wadą wzroku lepiej dostrzegam samochody w słoneczny dzień gdy mają włączone światła. A powiedzcie, że jak ktoś nosi okulary to nie wolno mu jeździć ...
Oj, tym artykulikiem wywołałeś wilka z lasu. Ja także jestem "za" włączonymi cały rok światłami. Wielokrotnie jadąc autem miałem kłopoty z rozpoznaniem czy jakieś auto się porusza czy też nie. Twój argument o zwiększeniu spalania mnie nie przekonuje. Ktoś obliczył, że na każdym tankowaniu jest to 1-2 zł. Tyle to poświęcę za swoje życie. Chcę Ci przypomnieć, że w wielu krajach gdzie pogoda jest bardziej przewidywalna i klimat korzystniejszy już od dawna obowiązuje nakaz jazdy z włączonymi światłami przez całą dobę (Węgry, Słowenia, Chorwacja).
Krzychu, nie zgodzę się z Tobą. Taki obowiązek powinien być wprowadzony przede wszystkim ze względu na bezpieczeństwo innych użytkowników drogi.
Jestem pieszym / rowerzystą i wiele razy czarny i brudny samochód widać było dopiero z kilkudziesięciu czy kilkunastu metrów, gdy na jakąkolwiek reakcję może być za późno. Być może kierujący tymi samochodami mieli świetne predyspozycje, refleks błyskawiczny, samochód sprawny w 200% etc., ale ja ich do ciężkiej cholery nie widziałem. I to nie dlatego, że oglądałem się za panienkami, ale po samochód koloru asfaltu zlewa się z tłem.
Poza tym doprawdy nie widzę różnicy między widocznością 30 września i 1 października czy między 28/29 lutego a 1 marca. Za to widzę wieli matołów, którzy jeszcze w połowie października zapominają o posiadaniu świateł w swoich czterech kółkach...
Jakkolwiek sam jeżdzę na włączonych światłach zawsze, to nie jestem zwolennikiem koalicji.
1) jazda na światłach to większe spalanie i nie każdego na to stać
2) samochody dopóty się wyróżniają światłami, dopóki nie każdy ma światła włączone, czytałem artykuł na podstawie badań naukowych, ostrzegający przed zmęczeniem oka, które widząc ciągle światło staje się mniej wrażliwe na nagłe zmiany sytuacji
3) zdrowy rozsądek kierowcy powinien decydować o włączaniu świateł w trudnych warunkach pogodowych, parę dni temu podczas burzy, wyprzedzało mnie kilka samochodów bez włączonych świateł i naprawdę nie było ich widać w lusterku - stalowy odcień karoserii zlewał się z drogą i chmurami, w ostatniej chwili objawiali się w bocznej szybie kierowcy.
4) ŻADNE światła nie uchronią nas, dopóki na polskich podrzędnych drogach kierowcy będą jeździli jak na zachodnich autostradach - nic nas nie uratuje przed czołówką!
Jeszcze ad vocem. Obowiązek obowiązkiem, ale dopóki smerfy nie bedą egzekwowały prawa to kierowcy wszystkie przepisy będą mieli gdzieś. Powiem wprost : ogromna liczba szczególnie młodych kierowców nie posiada zdrowego rozsądku i swoimi zdezelowanymi, podrasowanymi gratami próbują konkurować z mercami. Niestety, z tego to oni najczęściej wychodzą cało, a cierpią Bogu ducha winni inni użytkownicy dróg.
Panie i panowie - ja świadomie ten kij w wasze mrowisko ![]()
Ale moja opinia jest jak najbardziej serio.
Teraz postaram się dać krótkie odpowiedzi:
a. nadal nikt z was nie dał/zacytował twardych danych statystycznych świadczących o tym, że jazda non stop ze światłami powoduje tyle-a-tyle mniej wypadków. Więcej: chętnie obejrzałbym dane policji dotyczące wypadków spowodowanych oślepaniem...
b. ja oczywiście nie przeczę, że zapalenie świateł podnosi widoczność na drodze! Napisałem o tym wprost.
Jednak Jarek Szczepanek pięknie to spointował.
c. wg mnie palenie świateł nie ma wiele do rzeczy - idę o poważny zakład (choć osobiście życiowo z zasady nie robię zakładów), że olbrzymi odsetek wypadków jest spowodowanych brawurą, brakami w wyszkolenieu technicznym oraz - UWAGA - nieprawidłowym działaniom drogówki, która skupia się na duperelach (parkowanie, brak pasów, motywacja przez mandaty etc.)
d. jadąc na światłach wcale nie czuję się nadzwyczajnie bezpieczniej, bo wiem, że w każdym momencie może mnie trafić jakiś nastoletni debil w 15lteniej beemie - np. może mnie trafić w bok, gdzie świateł nie ma ![]()
W dzisiejszym sportowym dodatku do GW znajduje się piękny tekst "Polaku, noga z gazu!", w którym polski kierowca jest zdziwiony jednoznacznym potraktowaniem przez niemiecką policję. Za przekroczenie o 40 km/h ograniczenia prędkości na zwężeniu trzypasmowej autostrady, miał zapłacić ok.460Eur. Oczywiście Polak próbował wziąć policjantów na litość, że tyle pieniędzy nie ma, a policjanci jasno mu wytłumaczyli, że albo jadą do najbliższego banku podjąć pieniądze i opłacić mandat, albo zatrzymują samochód i dokumenty, a kierowca będzie musiał zapłacić za każdy dzień postoju samochodu na policyjnym parkingu.
Przydałoby się coś takiego w Polsce, zamiast łapówek i litości policjantów, nic tak nie uwrażliwia na światła
jak perspektywa odchudzenia kieszeni...
Akurat to z tym autem na parking to szkopy zlosliwie wyskoczyli, bo jakos dziwnie przed mundialem nie bylo problemow z kredytowymi w niemczech. No ale jak się będzie miało zajebiscie wielki minus w budzecie po organizacji mistrzostw to trzeba lapac ile sie da.





![[Valid RSS]](http://born66.net/skins/v5/validRSS.gif)



