rzecz jasna chodzi o Koalicję na rzecz jazdy z włączonymi światłami przez cały rok.
Czemu jestem przeciw?

Bo po pierwsze: jestem uparty i głupi. Bo po drugie: podane przez organizatora uzasadnienie nie przekonuje:

Statystyki za 2005 r. mówią, że prawie 58% wypadków drogowych ma miejsce w okresie od marca do września, czyli w czasie dobrej widoczności, kiedy nie ma obowiązku jazdy na światłach w ciągu dnia. Według szacunków ekspertów z Instytutu Transportu Samochodowego, rozszerzenie w Polsce obowiązku używania świateł w dzień także na miesiące od marca do września powinno zmniejszyć liczbę zabitych w wypadkach drogowych o 20%.

Przecież to są tylko przypuszczenia!
Najpierw powinni podać uzasadnienie poglądu, że owe 58% wypadków spowodowane jest złą widocznością. A tego nie robią. Oczywiście: część tych wypadków jest spowodowane niewystarczającą widocznością - ale tylko część. Więc - bez demagogii proszę.

Po trzecie: uważam tę akcję za szkodliwą, ponieważ obniża wymagania wobec kierowców. Takim wymaganiem jest to, iż prowadzący musi mieć właściwą ocenę sytuacji na drodze - np. powinien umieć ocenić, czy włączyć światła, czy nie włączać, bo widoczność jest wystarczająca?
Zrealizowanie tej akcji spowoduje, że kierowca będzie miał koleją okazję do bezmyślności.

Dla jasności - ja nie mam oporów, aby włączać światła mijania w czasie dnia. Ale tylko wtedy, gdy tego wymagają warunki na drodze i moje własne predyspozycje. Zresztą: tak właśnie nakazuje Kodeks Drogowy. A przede wszystkim: tak często nakazuje zdrowy rozsądek. Przykładowo - włączam światła w czasie świetnej widoczności, ale wtedy gdy słońce świeci pod ostrym kontem wprost w moją twarz lub w moje plecy. Robię tak, bo chcę, żeby inni zobaczyli moje światła stopu i tylne, kiedy często samochód jadący przed nami jest tylko czarną bezkształtną bryłą.

Po czwarte: włączanie świateł zwiększa spalanie - więc kosztuje i zatruwa dodatkowo środowisko. Jak kiedys publicznie podano - jest to ok. 4% większe spalanie.
Podaję ten argument dla porządku, choć akurat on jest mniejszej wagi niż wcześniejszy.
Taa....