dodane dotąd komentarze
Jeszcze nie ma komentarzy
Twój komentarz może być pierwszy. Zapraszam!
Dla wszystkich, ale nie dla każdego
Parę miesięcy temu Halinka podsunęła mi ten album. Dotąd nie mogę wyjść spod jego uroku. Słuchałem go naście razy, albo więcej i nadal słucham go bardzo chętnie i z dużą radością.
Oto dwóch Francuzów Marc Collin i Olivier Libaux wymyślili sobie, żeby wziąć zestaw klasyków pop i rocka i dać je do zaśpiewania (i zaaranżowania) osobom, które wcześniej tego nie śpiewały.
Całość oczywiście w gustownym opakowaniu chillout.
Opakowanie jak opakowanie, ale to, co artyści tam robią wydaje się rozsadzać ramy przyjętego stylu. Oto czternaście utalentowanych dziewczyn śpiewa cudze piosenki z którymi dotąd wcale nie miało do czynienia. Zatem mają świeże spojrzenie. I to daje oczekiwane efekty - wynik jest wręcz porywający.
Chciałem napisać, że Nouvelle Vague są spadkobierczyniami królów elegancji i wyrachowanego stylu - Roxy Music, ale nagle zdałem sobie sprawę, że Brian Ferry i Phill Manzanera nigdy nie ładowali do swojej twórczości tyle pasji i namiętności, tyle ognia jak wokalistki z Ameryki Południowej i Francji. Wydaje ci się, że słuchasz gładkiego chilloutu, ale wystarczy trochę przysłuchcąc się, aby natychmiast zobaczyć energię, jaka rozsadza te adaptacje.
Ale nie ma sensu słowny i suchy opis - tu znajdziecie utwór Too drunk to fuck, który dawno temu wykonywali pankersi z Dead Kennedys. Posłuchajcie. A potem jeszcze raz. I jeszcze raz. Niech pasja wokalistki do was dotrze.

btd
bytowisko
CoSta
chlip
cynamonowy
dinven
eNJey
futomaki
Hadret
homografia
krakoff
private hell
marketoid
J.Szczepanek
kapelan68
Kłoczu pajęczaki
RAFi
Salvadhor
tatanek
te dwie
Unger
walth
vroobelek
| Pon | Wto | Śro | Czw | Pt | Sob | Nie |
|---|---|---|---|---|---|---|
| 1 | 2 | 3 | 4 | 5 | 6 | 7 |
| 8 | 9 | 10 | 11 | 12 | 13 | 14 |
| 15 | 16 | 17 | 18 | 19 | 20 | 21 |
| 22 | 23 | 24 | 25 | 26 | 27 | 28 |
| 29 | 30 |