Jakiś czas temu kolega w czasie obiadu miał chwilę na refleksję i zanęcił mnie do obejrzenia nowego magazynu TVN Turbo Zakup kontrolowany

Idea programu jest prosta:

W programie Zakup Kontrolowany zastanowimy się jak najlepiej wydać nasze pieniądze. W każdym odcinku programu dysponujemy inną kwotą na zakup samochodu. Przedstawimy możliwości, wady i zalety każdej z nich. Co lepiej kupić? Samochód używany, nowe, małe autko, a może większe na kredyt?

Ostatnio bohaterką programu była 20letnia młodzieżówka: studentka - potrzebowała unikalnego samochodu do dojazdów na uczelnię do Warszawy. Miała do wydania 6 kpln. To dość niewiele.. zaiste, ale przy odrobinie dobrej woli...

Formuła programu jest jasna: prowadzący oprowadza klientkę/ta po komisach podsuwając różne pjazdy co do których przypuszcza, iż mogą przypaść do gustu kupującemu. Młodzieżówce pokazano najpierw Mazdę 121 bodaj z 1992 roku. Potem Peugeota 306 w podobnym wieku - po tuningu optycznym, hatchback, import z Niemiec. Potem przyszła kolej na Renault Twingo - ładnie zachowany.

Niestety, żadna w tych ofert nie przypadła koleżnce do gustu. O charakterze tego gustu świadczy drobna scenka. Oto na placu komisowym podczas oglądania Peugeota panienka dostrzega stojącego obok Opla Calibrę - już to poniekąd świadczy, że młodzieżówka ma dość nierówno pod sufitem...

Chyba właśnie to wyczuł prowadzący program i zaproponował niespodziankę - okazał się nią kultowy garbus! Samochodzik mocno leciwy, bo z początku lat 70tych XX wieku - ale dość dobrze utrzymany. I mimo tego, że w zasadzie autorzy programu dostrzegają w nim same wady: ciasny, bardzo awaryjny, głośny w środku, mało szczelne okna oraz duży apetyt na benzynę - to jednak jest kultowość jest niepodważalna ... I co robi klientka? Bierze go w ciemno!

Szkoda, że nie doczekamy się zapewne innego programu, gdzie za pół roku ta sama klientka będzie gorzko opłakiwać swój zakup.

Nie chcę przez to powiedzieć, że autorzy programu wcisnęli kit panience - przeciwnie: wykazali się świetną intuicją. Skoro nie chciała najlepszego dla siebie (codzienny, częsty użytek w mocno zatłoczonym i zakorkowanym mieście, przy chorendalnych cenach etyliny), to dostała pojazd odpałowy. Rzecz jasna prowadzący głośno i wyraźnie powiedział jej o wszystkich wadach garbusa... więc wiedziała (?) w co się pakuje :)

Dodam na koniec, iż każdy proponowany samochód jest dodatkowo oceniany przez ekspertów - praktyków: bądź z fachowych magazynów motoryzacyjnych, bądź mechaników/komisantów. To dodatkowo podnosi wiarygodność tej audycji. Polecam!