Sprawiłem sobie małą nagrodę. :)

słuchawki Technicsa

Dotychczas używane zamnięte słuchawki Phillipsa jakoś przestały mnie kręcić. Tym razem uznałem, że zasłużyłem na coś z wyższej półki. Generalnie brzmienie sprzętu Technicsa od zawsze mi odpowiadało: spora dynamika plus wyraźny i klarowny dźwięk. RP-F880E okazują się pasować do tego ogólnego charakteru.

Przede wszystki są diablo wygodne. Dość głęboka muszla sprawia, że mimo długiego noszenia nie uwierają. Faktycznie wykończenie jest bardzo delikatne i komfortowe. Ten - trochę staromodny - pałąk jest wyśmienicie skonstruowany: słuchawki fenomenalnie dopasowują się do średnicy i kształtu głowy. Jak się je zakłada, to wręcz ma się wrażenie, jakby one siadały na głowie.

wygodne muszle

Jednostronny kabel faktycznie jest prostym i wygodnym patentem. Być może mógłby być dłuższy - choć tam, gdzie akurat używam te słuchawki - długość 1,5 m jest wręcz idealna. (podawana często w specyfikacjach długość 3m jest fałszywa) Kabel jest opleciony miękkim płóciennym (?) wykończeniem, wiec nie ma się wrażenie plastikowej konstrukcji urządzenia.

Technics

Wybrałem te słuchawki głównie z dwóch względów - spodobał mi się desing oraz pasmo przenoszenia.
Mogłem wejść w podobne technicznie KOSSy lub Sennheisery, ale po pierwsze - nie podobały mi się, a po drugie: były znacznie droższe (ok. 100 zł więcej). Pasmo Technicsa - 5Hz-30kHz gwarantowało, że zniekształcenia końcowe (w okolicach bariery słuchu) są pomijalne.

I wreszcie to, co tygrysy lubią najbardziej: brzmienie. RP-F880E brzmią bardzo dobrze: poprawnie w całym paśmie - od basów, to sopranów. Dźwięk jest wręcz kapitalnie klarowny i poszczególne instrumenty brzmią bardzo klarownie, są wyraźnie odseparowane. Całość jest bardzo neutralna: nie ma tu ani podbicia basów, ani syczenia w tonach wysokich - w efekcie dźwięk wydaje się nadzwyczaj naturalny.

Gdybym miał pomarudzić, to raczej życzyłbym sobie potencjometru na kablu, w odległości ok. 20 cm od muszli, żeby można bez głebokiego wysięgania kontrolować głośność.