Wczoraj miałem dziwną jazdę do pracy. Zaczęło się wcześnie, bo tuż przed Wadowicami zobaczyłem kilka samochodów przede mną zwalistą, ciemnozieloną bryłę samochodu wojskowego. Zaraz potem uświadomiłem sobie, że mam przed sobą całą kolumnę wojskową.
I zaczęło się.

Na razie nie widziałem, ile i jakich samochodów jedzie w tej kolumnie. Najpierw miałem nadzieję, że skręcą w tzw. obwodnicę wadowicką, a ja w tym czasie jak oni będą okrążać miasto przejadę na wprost i ich wyprzedzę. Niestety. Jakby odczytując moje zamiary, nie wjechali w obwodnicę, ale wprost w miasto.

Potem było już tylko gorzej.
Kolumna tylko czasami przyspieszała do zawrotnej szybkości ~70 km/h - niektórzy desperaci w osobowych samochodach ruszali do wyprzedzania... tuż przed Kalwarią Zebrzydowską wyjaśniło się, iż jest to ok. dwudzieścia uzbrojonych wojskowych Hummerów - a całą kolumnę prowadzą cysterna i pięć ciężarówek wsparcia technicznego.
Pozostało mi tylko jedno: odpuścić sobie.
Tak zrobiłem.
Ci, którzy czytają ten tekst i jechali kiedyś trasą o któej mowa - Andrychów / Wadowice / Kalwaria Zeb. / Kraków (~64 km) wiedzą, że to kręta, (niemal) górska szosa na której jest kilka małych fragmentów, gdzie można wyprzedzać. Oczywiście przy sprzyjających warunkach i umiejętnościach.

Inną cechą charakterystyczną tej trasy - w końcu jest to część trasy krajowej do przejścia granicznego w Cieszynie! - jest to, że jakkolwiek mocno byś się nie spieszył, to i tak dojazd do (tu, np. Krakowa) zajmie ci okrągłą godzinę :) Zatem jazda ok. 60 km/h wcale mnie nie wpędziła w depresję. Kluczowy na tej szosie jest to, aby ruch odbywał się w miarę równomiernie. To wystarczy.

Kiedy w końcu dotarłem do końcówki kolumny wojskowej zauważyłem, że kierowcy tych ciężkich i niezgrabnych pojazdów jadą bardzo, ale to bardzo rozsądnie - między Hummerami zostawiali celowo duże przerwy: nawet 100 m. Więc spokojnie można było zabierać się za systematyczne - krok po kroku wyprzedzanie. Mnie udało się całą kolumnę łyknąć w zasadzie w dwóch rzutach - najpierw trzy pojazdy od końca, potem parenaście innych w jednym długim skoku (miejscowość Krzywaczka - jest tam długa, ponad 3 km prosta z bardzo dobrą nawierzchnią). Niestety - czołówki z wozami technicznymi złapać się już nie dało.
Dopiero wjazd na dwupasmówkę myślenicką na 12 km przed rogatkami Krakowa rozwiązał sprawę.