Wczorajsze nikczemne postęowanie PiSu i jego tzw. koalicjantów programowych związane z zawarciem umowy najpierw mnie zaszokowało, a potem dotarło do mnie wyjaśnienie J.Kaczyńskiego: przed podpisaniem umowy nastąpiła transmisja z jej parafowania [...] Zdaniem prezesa PiS, parafowanie umowy było czynnością 'czysto techniczną'. Jak dodał, była taka prośba, ze strony ojca Rydzyka, a - jak zaznaczył - 'nie ma co tego ukrywać, że ojciec Rydzyk starał się bardzo, aby ułatwić zawarcie tego porozumienia'.

I ponownie mamy przykład czystych kpin ze zdrowego rozsądku ...

Bo przecież skoro to tylko parafowanie, a nie wiążące i uroczyste podpisanie umowy międzypartyjnej, to wręcz Rydzyklandia dostaje towar jakiś taki gorszej jakości, pośledni, bez znaczenia prawnego czy honorowego! Więc czemu tak rydzyklandii na tym zależało?

Paranoja.