Jarek Szczepanek właśnie podsunął mi prostą, ale sympatyczną ideę (czytaj: orange - oranż). Wszystko - a przynajmniej bardzo wiele - wskazuje, że czekają nas wiosenne wybory parlamentarne. Więc pytanie brzmi: jakie z tego mogą być ewentulane pożytki?
Liczę na waszą otwartość i kreatywność :)

Poniżej moja wersja odpowiedzi.

A. jest szansa, że moi współobywatele - a przynajmniej niektórzy z nich - pójdą po rozum do głowy i zagłosują mądrzej niż jesienią 2005r., [tu proszę wedle własnego gustu sobie dośpiewać, co znaczy mądrzej - bo nie chcę was zanadto prowokować ],
B. jest spora szansa, że stracą partie skrajne - Samoobrona, Liga Przeciwko Robotom - oraz (już mniej skrajna): PSL,
C. nie spodziewam się, iż w efekcie wyborów PiS zdobędzie większość rządową - i bardzo dobrze! Tym niemniej: scena polityczna zyska na przejrzystości - być może będą trzy partie.... I hope so ...

D. media tradycyjne i elektroniczne skoszą dużą kasiorę - ludzie będą mieć pracę i zarobek,
E. drukarnie - j.w.,
F. uczestnicy komisji wyborczych plus domy medialne wraz z specami od kreowania ymydżów i gęby znów zyskają.

Zatem: możemy się spodziewać zysków politycznych i ekonomicznych - to nie jest źle, prawda?