Jak pisałem - w minioną sobotę w Andrychowie i okolicach była dodatnia temperatura. Więc powziąłem przebiegły plan umycia samochodu i odróżnienia się od reszty użyszkodników ruchu kołowego ślicznym, czystym czerwonym kolorem blachy.

Odwiedziłem pralnię samochodową koncernu ponadnarodowego BP i wydałem 18 pln na program srebrny (z woskowaniem). Plan przebiegły polegał na tym, że przyjąłem, iż od niedzieli będą mrozy! A więc na mrozy mój pojazd kołowy dwuśladowy będzie już suchy i lśniący czystością.

I plan wypalił w 100%. :)
Przebiegła bestyjka ze mnie.

Ale to nie koniec niespodziewanek.

Ponieważ przez ostatnie siedem dni jeździdełko mojej Żony stało na otwartym powietrzu pod wiatą. A jest to leciwy i skołatany doświadczeniami Fiat Cinquecento 700 cc. Więc dziś Najlepsza Z Moich Żon postanowiła go odpalić, żeby przygotować się do odebrania później w ciągu dnia Paulinki ze szkoły.
I co?
I CC odpalił od strzału... W nagrodę zajął miejsce Almery w garażu :)