Kino
Dziwnym zbiegiem okoliczności ten rok upłynął pod znakiem seriali telewizyjnych. Tak, wiem - to dziwne, ale prawdziwe. Trzy seriale należy jednym tchem wspomnieć: Glina, Oficer i z ostatnich tygodni - serialową wersję Pitbula. Mimo sporych różnic, jakie dzielą te produkcje to każda z nich jest na tak przyzwoitym poziomie, iż ogląda się je z prawdziwą przyjemnością. Wreszcie wychodzimy z cienia zarówno podróbek holyłodu, jak i piętna Psów. W szczególności z dużą przyjemnością obejrzałem Pitbula. Nie tylko dla pomysłu scenarzysty, ale dla uderzającego realizmu i wspaniałych kreacji aktorskich. Dawno nie widziałem tak koncertowo sobie poczynającego Grabowskiego, a obsadzenie Stroińskiego w roli Metyla to posunięcie wręcz wyborne - szczególnie dla mnie, którego wyobrażenie o tym aktorze jest zdominowane przez Daleko od szosy :)
I jeszcze - ten kto wymyślił ten przebiegły plan i go zrealizował zasługuje na owacje na stojąco: mam na myśli obsadzenie supergwiazd polskiej areny aktorskiej w mini-rólkach - Stenka, Gajos, Foremniak... czy modelka Rosati jako Dżemma - zdzira, córka bandziora.

A do tego specyficzny układ tego filmu w którym przemoc jest nie tyle obecna wprost, ale zwykle domyślana - pokazan zaledwie przez swoje skutki, a nie bezpośrednio. To udaje się tylko od czasu do czasu. W Pitbulu udało się do końca i wyśmienicie.
Choć oczywiście fakt protestów środowiska policyjnego wobec obrazu naszych sił porządkowych kreowanego w Pitbulu jest dla mnie zrozumiały. Bo ten obraz nie jest pozytywny...

O tym filmie mógłbym jeszcze wiele .... ale wszystko to chwilowo przyćmił LOST

Samochód
Tak, owszem - ten rok to była inna jazda. Całkowicie inna. Zupełnie wyprana z emocji. Spokojna. Ale kontrolująca to, co się dzieje. Nie sądziłem, że uda mi się przejść na ten szczególny etap. Choć nie ma się co oszukiwać - podjazd dwupasmówką myślenicką do Krakowa 'jest mój' - nie odpuszczam i wyprzedzam wszystko, co tam się pod górkę drapie.

Kacper
Czyli moje drugie - jedyne dziecko. Cały rok był ustawiony tylko pod niego. Najpierw ciąża Anetki i starania o to, żeby wszystko poszło jak należy. Udało się. Potem poród i to, co działo się po nim... Nie będę tu opisywał prywatnych szczegółów, ale wszyscy wyszliśmy z tego obronną ręką, choć odmienieni. A przynajmniej ja.
Tak, czy siak - ten: 2005 rok będę miał w pamięci do końca swych dni, bo doświadczyłem pierwszego dnia, reszty mojego życia ...