Po dziesięciu miesiącach oczekiwania pojawiła się mobilna wersja The Bat! - Voyager. Generalnie: jest to The Bat! Pro, czyli z szyfrowaną bazą wiadomości nie korzystający z wpisów w rejestrze Windozy, więc całkiem przenośny.

Najpierw pożyczyłem od koleżanki plejerka empeczy i tam odpaliłem Voyagera - działał bardzo dobrze, choć ten jej patyczak miał marne wartości trasferu i operacji zapisu/odczytu. Więc jeśli chciałem mieć Voyagera, to raczej na szybszym patyczku. Znalazłem takowy i nabyłem. Zainstalowałem tam baciorka i przenośnego Firefoxa. Zamiar był/jest prosty: na patyczaku trzymam prywatne konta e-mail i używam głównie w pracy. I to się sprawdza - The Bat! Voyager śmiga aż miło na każdym komputerze w pracy.
Ale nie u mnie w domu!

W domowym komputerze mam dziwne zjawisko: podłączam do USB pendrive'a (Verbatim 512) i owszem - zgłasza się, mruga cfaniaczek... system go widzi (nazwa poprawnie rozpoznana), ale niestety - transfer do/z gorszy niż na jakiejś porysowanej dyskietce! Zmieniałem porty USB do których był podpinany: bez efektu. Dla porównania - podpięty do mojego komputera playerek mp3 (Samsung YP-U1, 1GB) śmiga jak złoto... a dokładniej:
... w międzyczasie oglądam to bliżej i na teraz to nie jestem pewien, czy jest to kwestia hardware... Bowiem operacje plikowe na tym patyczaku (zapisywanie, zmiana, kasowanie) są wykonywane w mgnieniu oka - tak, jak powinny.

Dopiero kiedy instaluję tam przenośne wersje softu (Firefox, The Bat! Voyager) zaczyna się problem: listing katalogu z programem trwa kilkadziesiąt sekund, a samo ich odpalenie zajmuje nawet 5 lub więcej minut (!) - nie mówiąc już o ich użwaniu :-/ czyli wtedy zajętość procka rośnie do 99% i qpa.
Menedżer zadań pokazuje, że procka zjada proces bezczynności systemu ... zgłupiałem.
Mam u siebie forewall (Tiny PF) i antywirus (DrWeb) - ale ich wyłącznie nie przynosi zmiany.

Żeby było zabawniej, to opisane wyżej zjawisko (niemożność normalnego używania mobilnego softu) ma miejsce nie tylko na Verbatimie (od którego zacząłem wątek) ale także na wspomnianym plejerze mp3 (Samsung) - którego też można używać jako pendrive.

Więc generalnie: jestem w kropce. Ludność z pl.comp.pecet ma dla mnie sugestię raczej mało ciekawą: cień podejrzenia leży na chipsecie VIA na którym chodzi moja płyta ASUS A7V880... Qrde: czyżby przede mną zmiana płyty na inną?
Może jakiś Epox z chipsetem nVidia nForce2 Ultra 400?