dodane dotąd komentarze
Jako były uczeń szkoły zawodowej, której zresztą nie skończyłem, musze przyznać że wielu nauczycieli jest niegotowych psychicznie do takich starć. Zgodnie z mądrością ludową -- "Dasz palec, odgryzą rękę" -- wielokrotnie pozwalają sobie wejść na głowę (nauczyciele, ma się rozumieć). Potem mamy już tylko równie pochyłą.
Bywali natomiast w mojej szkole ( profil elektro-energetyczny) nauczyciele, którzy po prostu byli szanowani. Co więcej, bano się ich. Oczywiście nikt nie myślał, że profesor Jackiewicz walnie kogoś z łokcia, albo nie liczył że dyrektor Jędryszczak kopnie kogoś z półobrotu.
Co ich różniło? Zasady! Brak ustępstw. Kara, gdzie karać należy, nagroda za dobre ucznki. Podchodzili do ucznia, nawet durnego, jak do partnera, ale wystarczało złamać zasady, żeby oblać semestr. Jackiewicz mawiał: kogo złapię na ściąganiu, ten na koniec semestru będzie umiał elektrotechnike lepiej, niż ja, albo niezda. Udowodnił to raz, drugi. Potem już nikt nie wątpił.
Były z nich straszne kosy, ale wspominam ich ciepło. Do tej pory potrafię wymienić zalety różnych typów oświetlenia i zbudować kilka obwodów na stycznikach bez zaglądania do schematów.
Jeszcze jedno: wielu nauczycieli nie potrafi uczyć. W ogóle. Wielokrotnie oblewając semestry wiedziałem, że facet znów w tym półroczu przeczyta nam swój zeszyt. Kropka w kropkę, to samo, przez lata. Bez pasji, ikry, bez zainteresowania uczniów, tym co ma do przekazania.
"Dzień dobry, wyciągamy zeszyty -- notujemy"
"Dzień dobry, wyciągamy karteczki -- dyktuję pytania"
Gdzie dyskusja, spór, anegdota?
Racja - prawie we wszystkim. W mojej notce celowo pominąłem z daleka sprawę jedną z ważniejszych: czyli metod zdobywania autorytetu.
Wolałem to pominąć milczeniem, bo to temat rzeka. Zgadzam się z tobą, że konsekwencja to rzecz kluczowa. Ale nie jedyna. Klasa pani Zosi o której tu wprost pisałem tylko dlatego mnie nie zjadła, bo wiedzieli i widzieli, iż jestem jak żółw pancerny: idę do przodu po prostej z żelazną konsekwencją. Miliśmy z góry ustalone, jasne reguły, których trzymaliśmy się na codzień ... ale to insza historia ![]()
wszystko prawda, ale w pewnym momencie mozemy dojsc do paranoi i w szkole beda mogli uczyc tylko ludzie o zelaznych nerwach i po kursie kung-fu. TO CHORE!





![[Valid RSS]](http://born66.net/skins/v5/validRSS.gif)



