Jest całkiem dobrze. Jackson zaproponował nam nie tylko wierny remake filmu z 1933r. ale przede wszystkim dobre kino przygodowe w klasycznej, symbolicznej konwencji.

Dostajemy miłą, niezobowiązującą przygodówkę z dość sporą dawką emocji i zabawy. A zadanie było/jest dość trudne dla reżysera. Skoro deklaruje wierność oryginałowi, to musi być przygotowany na to, iż nie tylko będzie się skrupulatnie weryfikować jego zgodność z wzorcem, ale przede wszystkim podda się egzaminowi to, czy widownia będzie się bawić. Przecież trzeba założyć, że każdy (?) kto przychodzi na ten film, zna treść już z góry na pamięć. Zatem: czy uda się utrzymać widza przy ekranie przez 3 godzinny seans? Sama długość tego filmu to prowokacja Jacksona - to ona stawia poprzeczkę wyżej. Ale jednocześnie to pewien hołd dla klasyki kina - dla filmu Meriana C. Cooper'a i Ernesta B. Schoedsack'a.

Twórca 'Władcy pierścieni' zdaje ten egzamin naprawdę dobrze. Widzowie wychowani na 'Indiana Jones' otrzymają emocjonującą przygodówkę w imponujących krajobrazach: będzie można się bać, śmiać i przestraszyć. Ci, którym bliżej do 'Jurrasic Park' nie będą zawiedzeni - są walki prehistorycznych gigantów i wspaniałe rekonstrukcje. Ci, którzy znają 'Władcę pierścieni' zobaczą imponujące budowle a la 'bramy Morri' lub charakteryzację przywołującą krwiożerczych Orków, czy też niesamowity, mroczny klimat Wyspy Czaszki. I wreszcie widzowie oczekujący pokazania dość dziwnego związku między główną bohaterką - Ann Darrow (rola Naomi Watts znanej mi.in. z 'The Assassination of Richard Nixon', '21 Grams' czy obydwu amerykańskich 'Ringów') też będą ukontentowani - choć nie będzie tu napięcia erotycznego na jakie postawił John Guillermin w swojej wersji 'King Konga' z 1976r. (pamiętna scena kąpieli Jessici Lange i ceremonia 'zaślubin'). Tym razem mamy raczej zwrot w kierunku dwoistości natury ludzkiej - jej części jasnej, racjonalne, i ciemnej, emocjonalnej, popędliwej.

Nie powinniśmy zapomnieć też, że Jackson postanowił oddać hołd kinu lat 30-tych. Oto mamy w jego filmie całą masę charakterystycznych melodramatycznych uniesień - scen symbolicznych: świetnie filmowanych na modłę klasyków. Pokazane postacie w żadnym razie nie istnieją rzeczywiście: nie pocą się, sporadycznie się brudzą, nie cierpią z powodu zimna lub gorąca - ich makijaż jest nieskazitelny, a gra płynna. W warstwie samej opowieści postać reżysera Carla Denham'a jest równierz smakowicie pokazana: na poły cwaniaczek, na poły wizjoner nie zwracający uwagi na krwiożerczy, brutalny i poniżający godność kapitalizm Nowego Jorku czasów Wielkiego Kryzysu.

W całym filmie jest spora dawka humoru - mimo wyraźnego zaangażownia Jacksona w projekt, zachowuje on zdrowy dystans - na seansie można się wiele razy dobrze uśmiać.

Kończąc - udana rozrywka na solidnym poziomie. Konwencja w czystym stanie, ale bez zbędnej koturnowości. W mojej ocenie to pierwszy tak udany film przygodowy od czasu 'Indiana Jones' i 'Parków Jurajskich'. Fajna zabawa.