Oto wyjaśnienie, dlaczego inicjatywy typu www.10przykazan.com wydają mi się nieuzasadnioną stratą pozytywnej energii.

Jeśli ma to być scentralizowany katalog blogów, to fajnie - ale każdy popularny system blogowy: blog.onet, blox.gazeta jogger, czy blog.pl mają swoje.
Po co kolejny? Skuteczność katalogów jest raczej marnawa, bo ludzie sami się katalogują i często robią to źle - lub katalogi nie oferują potrzebnego spektrum działów (lub multikategorii, etc.).

A może coś więcej niż stricte katalog? Bowiem czytam:

Idea stworzenia systemu społecznego, zrzeszającego najciekawsze, najlepsze i najbardziej poczytne blogi i strony domowe w polskim internecie. Treść to podstawa

... i czuję rozżewnienie.

Przecież nie ma obiektywnych kryteriów wyróżniania tego, co najciekawsze, najlepsze - mamy tylko i wyłącznie najciekawsze, najlepsze z mojego punktu widzenia. To trywialne aż do bólu.
To samo dotyczy zwrotu: Treść to podstawa

Inaczej rzecz się ma z najbardziej poczytne blogi - i znów tchnie to siermieżną prostotą: wystarczy podpiąć istniejące blogi do gemiusa (to już na 99,99% mamy) i włala ... po co nam coś więcej?
Ale - trzeba odnotować: mamy tu niestety dramatyczną alternatywę - albo oglądalność, albo tzw. treść. To, co oglądaa się najczęściej jest najczęściej także treściwo mierne, infantylne, nieciekawe, wulgarne itp. (oczywiście: z mojego punktu widzenia - bo innego nie ma).

I na koniec:

Trwają także rozmowy w sprawie wprowadzenia tego rozwiązania do największych polskich serwisów blogowych takich jak blog.pl czy jogger.pl

To chyba jakaś pomyłka.... nie obrażając uczestników, ani twórców tych systemów: ale trudno je nazwać największymi polskimi serwisami blogowymi. Tu mam na myśli wyłącznie czyste statystyki.

I wreszcie na koniec sedno rzeczy w moim przekonaniu. Oto popularna praktyka i obserwacja przekonują, że ciekawe blogi znajduje się prostą (choć średnio skuteczną) metodą przeglądania blogów osób, które zechciały zostawić komentarz pod twoim blogiem. idziesz i szukasz linków do stron zaprzyjaźnionych u autorów komentarzy. I tak dalej - jak po łańcuszku. Tylko taka metoda ma sens o ile czytasz i komentujesz blogi ludzi, z którymi coś cię łączy: zainteresowania, system wartości, używane oprogramowanie CMS itp. Do poszukiwania interesujących blogów wcale nie nadaje się google.

Kończąc: albo ten projekt jest źle uzasadniony, albo jest zbędny.