Notka Kosty mnie zastanowiła. Bo on na swoje potrzeby znalazł, coś, co jest dla niego muzyką idealną. No ... niemal.

Ja jakoś nigdy nie umiałem robić zestawień typu" najlepsza książka / film / w moim życiu.... To jest ściśle to samo, gdy zastanawiam się, dlaczego kocham moją żonę? Otóż ja nie wiem, dlaczego ją kocham! Gdybym kiedyś umiał wydzielić cechę lub kilka jej cech, które sprawiają, że czuję tę miłość, to przecież może się zdarzyć (a nawet jest to dość prawdopodobne), iż pewnego dnia zobaczę, że Anettka już nie ma tych cech ...

Dlatego definiowanie (choćby przez wskazanie) tego, co jest 'ideałem' wydaje mi się trudne i ryzykowne. W przypadku o którym mowa - idealna muzyka - żeby pozostać w zgodzie z moimi przekonaniami, musiałbym uznać, iż prawie całość muzyki, którą mam w swojej kolekcji (gdzieś około 2000 tytułów audio) jest jakoś tam idealna = tu: warta słuchania.

Ale mimo to mam jeden utwór, który silniej niż inne utkwił mi w pamięci: 'Baker Street' w wykonaniu autora - Gerry Raffertiego z jego przełomowej płyty 'City To City'. Klimat tego utworu oraz jedno z najważniejszych solo saksofonowych w historii rocka w wykonaniu Rapheala Ravenscrofta są dla mnie niezapomniane. A jeśli ktoś miał jeszcze okazję obejrzeć wideo do tego utworu, to już czuje, co mam na myśli.

Co do samej muzyczki, to postaram się wrzucić na serwis jakieś empeczy z tym właśnie utworem. Jutro zapewne się to uda.