W miniony weekend Nucleusa wzbogaciłem o wtyczkę 'trackback'.
W ogólności - działa. Ale niestety jest problem, gdy obie strony są w różnych stronach kodowych. Np. polskie znaki są wykrzaczone, gdy ping idzie między stronami w UTF-8 (bractwo WordPressowców), a kanonicznym ISO-8859-2.
Cóż - taki lajf. Będziemy z tym żyć. Cokolwiek wybiorę, to będzie różnica w kodowaniu.

Ale jednego chyba będę się trzymał: wydaje mi się, że zamiast obcojęzycznego zwrotu 'trackback' powinno się stosować polski odpowiednik 'odnośnik'.

Wiem, że poniekąd bezpośrednik przekładem jest ślad - taką konwencję przyjęli WordPressowcy. Ona ma swój sens i można ją zgrabnie ująć:

Data dodania: 27 listopad 2005 (niedziela), o godz. 17:06 w kategorii Cogito ergo sum, Blogowa kultura. Możesz śledzić odpowiedzi na niego przez RSS 2.0. Możesz zostawić odpowiedź, albo ślad z Twojej własnej strony.

Ale ja mam inną intuicję - raczej lingwistyczną: to nie tyle, ktoś zostawia u kogoś innego ślad - to raczej: ja pisząc jakiś artykuł odnoszę się do pewnego konkretnego, cudzego artykułu.
Zauważcie, że zostawienie śladu nic nie mówi, czego ten ślad dotyczy! A tu przecież intencja zostawiania 'trackback'u' jest taka - ja się jakoś odnoszę, ustosunkowuję do codzego, konkretnie wskazanego artykułu.

Dlatego słowo 'odnośnik' wydaje mi się lepsze. Oczywiście wiem, że 'odnośnik' to w środowisku o którym mowa to jest 'link' - jednak rozciągnięcie terminu 'odnośnik' do 'trackback' może lepiej oddawać pomysł, dzięki któremu ten mechanizm w ogóle wprowadzono.