Ale jazda ... :) sam miałem się wziąć za napisanie notki o tefałenowej wersji Top Gear, ale Tomek mnie uprzedził. Więc muszę swoje 3 gr dorzucić.

Z jednej strony, gdy parę tygodni temu zobaczyłem pierwszy odcinek tego programu, to się ucieszyłem: TVN wreszcie dał spokój dyletanckiemu i koszmarnie realizowanemu 'Automaniakowi' - programowi żywcem wyjętemu z gierkowskich lat 70tych ub. wieku.
Pomyślałem: idzie nowe! Będzie lepiej. Ale już przy drugim odcinku coś mnie tknęło - coś tu było nie tak.

Przy trzeciej próbie już wiedziałem, co jest źle. Po pierwsze: zerżnięcie z Top Gear. Samo w sobie nie jest złe. Ale wykonanie się nie powiodło. Siłą Jeremiego i jego załogi jest angielskie poczucie humoru i specyficzny styl. Natomiast 'Testosteron' (?) po wodzą Miecugowa nie ma ani poczucia humoru, ani stylu.
Po drugie: chaos. ten program jest chaotyczny - nie można spokojnie wysłuchać prowadzących - są jacyś niezborni i nie poskładani. W zasadzie niczego konkretnego nie można się dowiedzieć o prezentowanych samochodach.
Po trzecie: dyletanctwo. Przykład tej niekompetencji - oto jakiś czas temu jeden z młodych prowadzących postanowił zestawić na torze przeszkód VW Passata sprzed 10 lat (sic!) z najnowszą jego wersją. Więcej: ten starszy samochód był bez żadnego wyposażenia - zero ABSu, kontroli trakcji, doładowania itd. - natomiast ta nówka była z pełnym wypasem i z góren półki. I co robi młodziak? Dziwi się, dlaczego najnowszy Passat jedzie jak po sznurku, a ten staruszek wpada w pełny poslizg na pierwszym słupku! Więc szanowny dziennikarz wyklina ten stary model - wat obecnie może 10 k pln... żeby trzy minuty później biedzić się nad uzasadnieniem, dlaczego woli tego złoma sprzed lat! Żenada.

Żeby nie było tak źle, to jest w 'Testosteronie' fajna rzecz - oryginalna i (optycznie) intrygująca. Mam na myśli owe trzy piękności z dzierlatką Rosati na czele. Naprawdę: można ucieszyć oczęta :)
... gdyby się zastanowić, to ewentualnie jest jeszcze druga zaleta: wyszło na jaw, że Miecugow jest kierownikiem Nissana! Co prawda, tego lepsiejszego, bo Primery, ale zawsze...

Acha - Top Gear już mnie nie zachwyca. Wręcz przeciwnie.